Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Nauka o samej wiedzy to już filozofia, a konkretniej epistemologia, i tam nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na pytania takie jak: w jaki sposób powstaje wiedza, jak ją rozpoznać, w jaki sposób ona istnieje, czy jest intersubiektywnie komunikowalna i sprawdzalna itd. Kiedy mówimy "wiem, że..." tak naprawdę operujemy tym na tyle, na ile pozwala nam intuicja i pamięć długotrwała/krótkotrwała. Bez procesów poznawczych zachodzących w ludzkim umyśle wiedza nie istnieje. Po utraceniu tych funkcji lub śmierci mózgu dany człowiek nic już nie wie, a gdyby wymarli wszyscy ludzie, to żadna wiedza by w ogóle nie istniała. Teraz mamy ten problem, że mnóstwo wiedzy pozostaje zapisanej w książkach, których prawie nikt nie czyta, albo nawet w dokumentach komputerowych, które spotyka podobny los. Więc siłą rzeczy taka wiedza nie tyle się dezaktualizuje, co przestaje być przyswajana i zapamiętywana, a co za tym idzie, jest to równoznaczne z tym, że nie istnieje. Być może jakiś mędrzec/uczony sprzed wieków coś wiedział, ale tego nie przekazał lub przez wieki ta wiedza zdążyła zniknąć z pamięci ludzkiej i w taki oto sposób nie jesteśmy teraz w stanie stwierdzić, że faktycznie coś wiedział.quantum pisze: 16 maja 2026, 16:30 Jeśli "wiara" ma zastępować dociekanie do prawdy poprzez tłumienie niewygodnych pytań to tak.. ułatwia ona życie.
Mnie jednak interesuje wyłącznie wiedza.
Teraz mamy AI, które magazynuje wiedzę i to jest ostateczny, komputerowy podmiot, o którym możemy powiedzieć, że przeprowadza na tej zebranej wiedzy operacje. A kiedy te magazynujące serwerownie zostałyby odłączone lub zniszczone, ta zmagazynowana wiedza też przestałaby istnieć.