Tak ale poleganie na systemie nagrody jest źródłem uzależnienia się od bodźców stąd narkomania, objadanie się, seksoholizm i wszystkie inne "holizmy". I to jest ciągła huśtawka, głód - poszukiwanie = zaspokojenie i znów od nowa. Brak możliwości zaspokojenia takiej stymulacji wywołuje cierpienie i takie szczęście jest chwilowe/nietrwałe.
Natomiast szczęście trwałe/prawdziwe nie jest niczym uwarunkowane, przeciwnie jest to stan niejako odseparowania się od bodźców, totalne uniezależnienie od czegokolwiek.
Taki stan szczęśliwości jest sednem nauk buddyjskich i jogicznych. Z tym że joga szczegółowo wyjaśnia jak ów stan szczęścia powstaje i czy jest.
Chodzi oto że mózg człowieka potrafi syntetyzować substancje psychoaktywne jak THC (ogólnie kannabinoidy) oraz endorfiny (opioidy).
- Ćwicząc praktyki jogiczne (nie mam na myśli gimnastyki lecz metody pracy z umysłem), adept w pewnym momencie dochodzi do punktu w którym jego umysł zaczyna produkować THC i endorfiny dając w sumie trwały stan zadowolenia - nie należy tego mylić z odurzeniem.
Dodatkowo uzyskuje się efekt znaczącego obniżenia tętna i ciśnienia krwi z jednoczesnym polepszeniem dotlenienia tkanek ciała.
Czyli samo uszczęśliwienie się można traktować w charakterze skutku ubocznego, którego główną korzyścią jest trwała poprawa zdrowia z jednoczesnym rozluźnieniem i poprawą wyglądu skóry/twarzy gdyż znikają zmarszczki twarz się wygładza.
Nie wiem tego z własnego doświadczenia lecz z relacji i obserwacji osób, które (kriya) jogę praktykowały dochodząc do poziomu mistrzowskiego.