arvendanci pisze:Jeśli dobrze rozumiem wyglądałoby to w taki sposób, że to co zebrałem, czyli wspominane doświadczenia, obserwacje, wartości miałbym nagle gdzieś kopnąć w kąt, zapomnieć, przestać je respektować?
Dlaczego miałbym nagle odwracać się od tego, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest dobre i rozsądne? Każdy przy zdrowych zmysłach nie dopuści do tego, żeby wyzbyć się dobrych nawyków na rzecz jakichś bzdur, które według danej osoby nie są warte zachodu.
Zdarzają się rzecz jasna chwile słabości, ale w końcu ogarniamy to co jest dla nas najważniejsze i nie dopuszczamy do siebie to co może nas psuć.
Oczywiście każdy miewa chwile słabości, w końcu każdy jest człowiekiem, a nie maszyną czy idealnym bóstwem. Poprzez metaforę ,,przecierania worka" miałem na myśli sytuacje życiowe, które wpływają na ludzi w druzgocący sposób niekiedy zupełnie wywracając ich światopogląd. Może to być zarówno gwałtowny impuls (na przykład śmierć kogoś bliskiego) lub długotrwały proces (na przykład postępująca depresja). Człowiek myślący analizuje zdarzenia, które go spotykają, stara się je jakoś ogarnąć swoim umysłem, wyciągnąć z nich wnioski i na ich podstawie rozbudowywać swój światopogląd, coś na zasadzie warunkowania instrumentalnego, gdy się oparzysz żelazkiem, to na drugi raz podchodzisz do niego ostrożnie.
Chodzi mi o to, że niektóre czynniki mogą tak silnie wpłynąć na człowieka, że gdzieś po drodze zaczyna gubić samego siebie, zatracać cele, które dotychczas mu przyświecały i nie jest to ,,chwila słabości" ale powolny rozkład, ponieważ nie odnajduje usprawiedliwienia dla rzeczy, które go spotkały i jedynym wytłumaczeniem jest np. że wszyscy ludzie są źli i nic nie ma sensu. (Wybacz banalny przykład, ale postawiłem na prostotę przekazu, a nie rozbudowane metafory). Wtedy taki człowiek zaczyna szukać sensu w tych miejscach do których wcześniej nie zaglądał (np. w narkotykach), to jest przykład czystej desperacji, ale tak się właśnie dzieje, bo jeżeli ktoś całe życie był wierny swoim zasadom i dostaje mu się za to od życia po dupie, to zaczyna je kolokwialnie mówiąc olewać.
arvendanci pisze: Osoby o słabej sile, którym zdarza się uległość mogą doprowadzić do takiego "przetarcia worka" ale ja mimo wszystko sugeruję się zdaniem, że każdy kto się będzie trzymał swoich zasad, nawet jeśli to będzie trudne, to będzie potrafił tak sprawę rozgryźć, że nie wpłynie to na jego światopogląd.
Z całym szacunkiem, ale właśnie w tym miejscu się mylisz. Świat, wbrew temu w co większość ludzi wierzy, nie jest sprawiedliwy, a zatem przestrzeganie jakichkolwiek zasad nie gwarantuje powodzenia, czy spokoju w życiu. Ba, częściej lepiej powodzi się tym, którzy nie przestrzegają żadnych zasad. Są ludzie o wielkiej sile własnej osobowości, którzy uparcie trwają przy wypracowanych przez siebie wartościach mimo zewnętrznych okoliczności, nie zależnie od tego co im się przytrafi trwają w wierności własnym zasadom, ale są też osoby słabsze, które poturbowane przez życie schodzą w obranej przez siebie ścieżki i błądzą gdzieś po ściernisku. Choć nie oszukując się, na każdego ,,twardziela" znajdzie się ,,życiowy kij", który złoi mu skórę i wzbudzi w nim wątpliwość.
Co do reszty w pełni się zgadzam.
Fyapowah pisze: Myślę, że ci ludzie starający się zapełniać worek na głupie sposoby nie robią tego, żeby go zapełnić, tylko dla samego procesu zapełniania. Wątpię żeby jakiegoś alkoholika/narkomana/osobę rozwiązłą seksualnie obchodziły przeszłe doświadczenia, obserwacje, wartości i zasady. Nie obchodzi ich czy to coś daje i worek przestaje być pusty czy nie, chcą tylko dalej coś do niego wrzucać. "
Masz racje, ale nie zapominaj, że oni nie byli tacy zawsze. Do tej obojętności doprowadziły ich negatywne życiowe doświadczenia, z którymi nie byli w stanie sobie poradzić, nie byli w stanie załatać tej dziury, wiec doprowadzili siebie do stanu, w którym przestali w ogóle zauważać jakąkolwiek dziurę, jakikolwiek problem.
,,Zdarzyło się, ale zapchałem dziurę zanim worek zrobił się pusty."
Jak udało Ci się to osiągnąć? Z własnego doświadczenia wiem, że pomaga odniesienie się w swoich przemyśleniach do wydarzeń przeszłych, sprzed przetarcia worka, przypomnienie sobie jakim wtedy było się człowiekiem, tak jakby naciśnięcie Backspace i rozpoczęcie od nowa z miejsca tuż przed nastąpieniem perforacji, a na zapełnienie ubytków powstałych w worku pomaga robienie nowych rzeczy, których dotychczas się nie próbowało (mam na myśli takie rzeczy, które nie przyczyniają się do naszej autodestrukcji, a rozwoju).