Jak Ego powstrzymuje nas od szczęścia?
: 29 sie 2022, 14:52
Od długiego czasu próbuje lepiej zrozumieć samego siebie więc chłonę np. dużo filmów na temat psychologii albo gdy jestem czymś zajęty to próbuje dostrzec swoje impulsy na różne bodźce, jakie emocję wypływają na powierzchnię itd. i chyba wreszcie odnalazłem coś istotnego i chciałbym dowiedzieć się co myślicie:
Jestem fanem bardzo specyficznego kontentu na youtube. Filmy w których kamerzysta chodzi po ulicach miast, bez cięć, niepotrzebnej narracji ani muzyki. Wideo ma być bardzo immersyjne abyśmy mogli poczuć się tak jakbyśmy sami odwiedzali właśnie te miejsca. Jednak w pewnym momencie zrozumiałem, że oglądanie tego typu filmów wypełnia mnie smutkiem. Są one trochę jak okno na świat które pokazuje mi jak bardzo może on być niesamowity. Jak wiele ludzi mógłbym poznać, takich z którymi mógłbym znaleźć wspólny język, zawiązać przyjaźń albo nawet wejść w głębszy związek. Ile tam na zewnątrz jest możliwości które tylko czekają aby po nie sięgnąć. Ile nowych miejsc, nowych smaków, nowych przeżyć. I właśnie ta realizacja powoduje, że mam chęć się rozpłakać.
Próbuje zrozumieć dlaczego tak się dzieje i chyba wreszcie znalazłem odpowiedź. To ego. Konkretnie, moje ego wykształciło się w taki sposób aby przekonywało mnie, że nie zasługuje na lepsze życie dlatego, że boje się podejmować ryzyko sięgania po rzeczy które są dla mnie ważne. Myślę o sobie tak jakbym nie posiadał siły i wytrwałości aby dążyć do spełnienia swoich marzeń więc z automatu dyskredytuje ich istnienie bo wtedy jest łatwiej. Ale te filmy przypominają mi jak bardzo się mylę i to cholernie bolesne. Wszystko jest o wiele prostsze kiedy nie myślę o tym, że życie może być o wiele piękniejsze i bardziej wartościowe niż to które mam obecnie.
Piszę to w zasadzie tylko dla kontekstu. Chciałbym po prostu poczytać jakie są wasze przemyślenia albo jaką macie relacje z własnym ego. Czy was też ono w taki sposób hamuje? A jeżeli tak to w jaki sposób sobie z tym radzicie i idziecie do przodu pomimo tego?
Jestem fanem bardzo specyficznego kontentu na youtube. Filmy w których kamerzysta chodzi po ulicach miast, bez cięć, niepotrzebnej narracji ani muzyki. Wideo ma być bardzo immersyjne abyśmy mogli poczuć się tak jakbyśmy sami odwiedzali właśnie te miejsca. Jednak w pewnym momencie zrozumiałem, że oglądanie tego typu filmów wypełnia mnie smutkiem. Są one trochę jak okno na świat które pokazuje mi jak bardzo może on być niesamowity. Jak wiele ludzi mógłbym poznać, takich z którymi mógłbym znaleźć wspólny język, zawiązać przyjaźń albo nawet wejść w głębszy związek. Ile tam na zewnątrz jest możliwości które tylko czekają aby po nie sięgnąć. Ile nowych miejsc, nowych smaków, nowych przeżyć. I właśnie ta realizacja powoduje, że mam chęć się rozpłakać.
Próbuje zrozumieć dlaczego tak się dzieje i chyba wreszcie znalazłem odpowiedź. To ego. Konkretnie, moje ego wykształciło się w taki sposób aby przekonywało mnie, że nie zasługuje na lepsze życie dlatego, że boje się podejmować ryzyko sięgania po rzeczy które są dla mnie ważne. Myślę o sobie tak jakbym nie posiadał siły i wytrwałości aby dążyć do spełnienia swoich marzeń więc z automatu dyskredytuje ich istnienie bo wtedy jest łatwiej. Ale te filmy przypominają mi jak bardzo się mylę i to cholernie bolesne. Wszystko jest o wiele prostsze kiedy nie myślę o tym, że życie może być o wiele piękniejsze i bardziej wartościowe niż to które mam obecnie.
Piszę to w zasadzie tylko dla kontekstu. Chciałbym po prostu poczytać jakie są wasze przemyślenia albo jaką macie relacje z własnym ego. Czy was też ono w taki sposób hamuje? A jeżeli tak to w jaki sposób sobie z tym radzicie i idziecie do przodu pomimo tego?