Strona 1 z 5

Mamo, tato... jestem intro....

: 28 wrz 2009, 18:11
autor: higsa
Witam!
Chciała bym podjąć temat jaki (wydaje mi się) nie został jeszcze podjęty na tym forum (jeśli się mylę to z góry przepraszam, proszę o info i usunę temat).

Chciała bym się dowiedzieć jak wyglądają wasze relacje z rodzicami (opiekunami).
Chodzi mi o to: czy są on świadomi tego,że mają introwertyczne dzieci? jak oni Was postrzegają? czy próbują Was w jakiś sposób zmieniać? Czy raczej tłumaczą Was przed otoczeniem?
Jak to jest w waszych rodzinach: czy żyjecie w otoczeniu ekstrawertyków czy raczej wasi bliscy (chodzi o tych z "przymusu" a nie wybranych :wink: ) to też introwertycy?Czy okazujecie im swoje uczucia? Mówicie co was gryzie? Czy może on sami potrafią Was "rozgryźć"?
No i na koniec pyt do nie-jedynaków: jakie są wasze relacje z rodzeństwem?(wiem, że z reguły trudne :lol: )

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 28 wrz 2009, 18:30
autor: kosmita
hiksa pisze:Chodzi mi o to: czy są on świadomi tego,że mają introwertyczne dzieci?
Niekoniecznie znają pojęcie "introwertyzm", ale ostatnio bawiliśmy się w typy osobowości i wiedzą, że ja jestem INTj. Polecam jeśli ktoś ma problemy z rodzicami - pomaga to im zrozumieć, że ich syn/córka to nie osoba nienormalna, lecz po prostu człowiek z rzadkim charakterem. W moim przypadku stało się tak, że opis INTj z socjonika.net idealnie (poza wyglądem) pasował do mnie, więc znacznie ułatwiło to nam wzajemne zrozumienie się.
hiksa pisze:jak oni Was postrzegają? czy próbują Was w jakiś sposób zmieniać?
Chcą zmieniać, ale im to nie wychodzi :).
hiksa pisze:Czy raczej tłumaczą Was przed otoczeniem?
Nie, na szczęście nigdy.
hiksa pisze:Jak to jest w waszych rodzinach: czy żyjecie w otoczeniu ekstrawertyków czy raczej wasi bliscy (chodzi o tych z "przymusu" a nie wybranych :wink: ) to też introwertycy?
Standardowy schemat: mama trochę w stronę ekstrawertyzmu, tata trochę w stronę introwertyzmu. U sióstr taki sam podział.
hiksa pisze:Czy okazujecie im swoje uczucia? Mówicie co was gryzie? Czy może on sami potrafią Was "rozgryźć"?
Nie.
hiksa pisze:No i na koniec pyt do nie-jedynaków: jakie są wasze relacje z rodzeństwem?(wiem, że z reguły trudne :lol: )
Takie sobie. Z dystansem, ale nie wielkim.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 28 wrz 2009, 20:42
autor: Erich
Chodzi mi o to: czy są on świadomi tego,że mają introwertyczne dzieci? jak oni Was postrzegają? czy próbują Was w jakiś sposób zmieniać? Czy raczej tłumaczą Was przed otoczeniem?
Jakoś nigdy nie rozmawialiśmy na tematy introwersji. Wiedzą, że specjalnie nie jestem specjalnie gadatliwy i wolę więcej czasu spędzać w domu niż gdzieś się szlajać po mieście. Mama mówi, że czasem to nawet lepiej (szczególnie w moim wieku).
Jak to jest w waszych rodzinach: czy żyjecie w otoczeniu ekstrawertyków czy raczej wasi bliscy (chodzi o tych z "przymusu" a nie wybranych :wink: ) to też introwertycy?Czy okazujecie im swoje uczucia? Mówicie co was gryzie? Czy może on sami potrafią Was "rozgryźć"?
Tata jest bardzo ekstra, mama trochę mniej. Uczuć raczej nie okazuję, wolę "rozkminiać" niektóre rzeczy samemu. Chyba, ze złe samopoczucie jest spowodowane zdrowiem, wtedy tak. Jak coś mocno przeżywam, to pojawiają się różne pytania, chociaż odpowiedź jest zawsze "nic", "nieważne" itp.
Rodzeństwa na szczęście nie posiadam :)

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 28 wrz 2009, 21:49
autor: korsarz
Nie mam większych problemów z rodzicami. Akceptują fakt, że jestem introwertykiem (z resztą nie bardzo mają wyjście), chociaż od czasu do czasu sugerują, że powinienem być bardziej rozmowny i mniej się zastanawiać kiedy mówię. Ze starszym bratem, który też jest intro, całkiem nieźle się dogaduję. Z młodszym, który jest typowym ekstrawertykiem, też nie mam problemów, aczkolwiek traktuje on "introwersję" jako wymówkę, by nic ze sobą nie robić.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 28 wrz 2009, 22:08
autor: qb
Nie wiem czy moi rodzice wiedzą co to jest. Czasami mnie tłumacza przed ludźmi, niestety.
Od czasu do czasu mówili, żebym wyszedł gdzieś, teraz już mniej. Chyba powoli rezygnują.
Ogólnie rozmawiam z domownikami bardzo krótko i zwięźle, raz na rok (dosłownie) trafia się taki moment, ze sam zaczynam rozmowę.
Mam o rok starszego brata, który od zawsze traktuje mnie jak gnoja więc nie staram się z nim mieć jakiegoś super kontaktu, raczej tak żeby było "ok" między nami.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 28 wrz 2009, 22:10
autor: fistful
.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 29 wrz 2009, 7:14
autor: Akolita
Tata typowy intro, mama i siostra ekstrawertyczki. Z tatą nie za bardzo łapię kontakt - on jest cichy i milczący a ja też nie mam ochoty ciągnąć go za język. Egzystujemy sobie wspólnie w jednym domu i nie włazimy sobie w drogę. Mama i siostra to moje dwie dobre przyjaciółki i mam z nimi świetny kontakt. Jesteśmy sobie nawzajem do dyspozycji kiedy trzeba się wypłakać i kiedy najdzie którąś ochota na piwo i popcorn. ;)
Niestety, mama wyjechała i zostaliśmy w domu we trójkę. :(
Moi rodzice zawsze byli bardzo liberalni, otwarci i tolerancyjni, pozwalali mi na niemal wszystko, gdy byłam nastolatką a w chwili obecnej już nawet nie muszę się o nic pytać, mogę żyć po swojemu. ;)
Zawsze akceptowali mnie taką, jaka jestem, nigdy nie próbowali zmieniać, ani zmuszać mnie do czegokolwiek w ramach spełniania własnych ambicji.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 29 wrz 2009, 15:45
autor: Inno
hiksa pisze:Chciała bym się dowiedzieć jak wyglądają wasze relacje z rodzicami (opiekunami).
Według mnie bardzo dobrze. Biorąc pod uwagę wszystkie plusy i minusy, uważam, że jestem farciarą, że na takich trafiłam.
hiksa pisze:Chodzi mi o to: czy są on świadomi tego,że mają introwertyczne dzieci?
Jasne. Rozmawiałam z nimi, mama czytała książkę na ten temat. Z resztą z mamą bardzo dużo rozmawiałam o mojej osobowości, charakterze itd. Rozumie mnie, w pewnych kwestiach ma/miała podobnie.
hiksa pisze:jak oni Was postrzegają?
Ogólnie całkiem nieźle. :P Tata nie rozumie moich „problemów”, ale zaakceptował i mnie wspiera.
hiksa pisze:czy próbują Was w jakiś sposób zmieniać?
Nie, tylko zachęcają do częstszych kontaktów z ludźmi.
hiksa pisze:Czy raczej tłumaczą Was przed otoczeniem?
Nie. Nie ma powodów.
hiksa pisze:Jak to jest w waszych rodzinach: czy żyjecie w otoczeniu ekstrawertyków czy raczej wasi bliscy (chodzi o tych z "przymusu" a nie wybranych :wink: ) to też introwertycy
Tata jest ekstrawertykiem w dużej mierze, a mama intro albo ambi z przechyłem w stronę intro.
hiksa pisze:Czy okazujecie im swoje uczucia? Mówicie co was gryzie?
Tak, raczej nie mam z tym już problemów. Przed mama się bardzo otworzyłam i dużo wie o mnie tej wewnętrznej. Oczywiście do pewnego stopnia, do jakiego ktoś obcy i mama, może dostać wgląd.
hiksa pisze:Czy może on sami potrafią Was "rozgryźć"?
Musiałam im w tym pomóc, kiedy już udało mi się rozgryźć samą siebie.

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 29 wrz 2009, 22:57
autor: higsa
kurcze a jak to jest u was z tą dalsza rodziną: ciotki, wujowie, kuzyni, kuzynki :?:
Pytam się bo jutro czeka mnie taki najazd sióstr tatusia. Nie przepadam za tym, a raczej nienawidzę tego.Najchętniej gdzieś bym zniknęła, ale to nic nie da bo długo pewnie posiedzą i znowu bezie ta hipokryzja, fałszywe uśmieszki, obściskiwanie , całowanie i pytania w stylu: narzeczony już jest? to co kiedy ślub? masakra! czy ja się w ich życie wpier....ałam? :evil:
Stad tez wynikło moje wcześniejsze pytanie
hiksa pisze:Czy raczej tłumaczą Was przed otoczeniem?
Bo ja najczęściej unikam takich wizyt jak diabeł święconej wody i uważam ze jest to z korzyścią dla obu stron :P , tylko najbardziej w tej sytuacji są pokrzywdzeni moi rodzice, wciąż muszący wymyślać to nowe pilne sprawy jakie załatwiam (ale ja traktuje to jak ćwiczenia umysłowe dla 'grzybów" żeby czasem alzheimer do nich nie przybył na starość :lol: )

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 30 wrz 2009, 17:20
autor: kosmita
hiksa pisze:kurcze a jak to jest u was z tą dalsza rodziną: ciotki, wujowie, kuzyni, kuzynki :?:
Pytam się bo jutro czeka mnie taki najazd sióstr tatusia. Nie przepadam za tym, a raczej nienawidzę tego.Najchętniej gdzieś bym zniknęła, ale to nic nie da bo długo pewnie posiedzą i znowu bezie ta hipokryzja, fałszywe uśmieszki, obściskiwanie , całowanie i pytania w stylu: narzeczony już jest? to co kiedy ślub? masakra! czy ja się w ich życie wpier....ałam? :evil:
Kuzynki - współczuję. Nie mam żadnych. Jeśli przyjeżdża do mnie rodzina to tylko kuzyni, a ich przyjazd to nie problem: albo gramy w piłkę albo w karty albo na kompie i szybko czas mija :).

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 02 paź 2009, 17:50
autor: higsa
zarat pisze:albo gramy w piłkę albo w karty albo na kompie i szybko czas mija
Kurcze ale farciarz z Ciebie. W moim przypadku problem polega na tym, że mnie i moje (całe) kuzynostwo dzieli różnica pokolenia. Ja mam 20 a im 40 stuka, Więc raczej wspólne gry odpadają - nawet tematów wspólnych nie mamy. Ale tez wole kuzynów, przynajmniej się pośmiać można bo nie są tak śmiertelnie poważni jak ich odpowiedniki płci żeńskiej :lol:

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 02 paź 2009, 18:49
autor: Kamil
hiksa pisze:Ja mam 20 a im 40 stuka, Więc raczej wspólne gry odpadają
E tam, wiele gier nadaje się dla każdego.. z komputerowych nic nie zastąpi już X letniego Heroes III .. a z planszówek np Chińczyka... czy monopoly

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 11:40
autor: kacz0r
Rodzina nie wie pewnie, że jest określenie mojego samotnictwa, ale raczej to akceptują. Jak byłem mały, i przychodzili koledzy żebym wyszedł na dwór, a nie chciałem, wysyłałem mamę, żeby ich spławiła, bo wiedziała, że wolę posiedzieć w domu :).

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 12:08
autor: higsa
kacz0r pisze:Jak byłem mały, i przychodzili koledzy żebym wyszedł na dwór, a nie chciałem, wysyłałem mamę, żeby ich spławiła, bo wiedziała, że wolę posiedzieć w domu :).
Ja do dziś tak robię, biedna ta moja rodzicielka :mrgreen:

Re: Mamo, tato... jestem intro....

: 01 lis 2009, 13:51
autor: Inno
kacz0r pisze:Jak byłem mały, i przychodzili koledzy żebym wyszedł na dwór, a nie chciałem, wysyłałem mamę, żeby ich spławiła, bo wiedziała, że wolę posiedzieć w domu :).
Fajnie miałeś, moi mnie zwykle wypychali (na szczęście słownie tylko) z domu i były między nami ciągłe "przepychanki" z tego powodu.