Re: Niespokojny duch w zbyt spokojnym ciele.
: 19 mar 2016, 17:44
Zupełnie jakbym czytała o sobie. Na pozór wyglądam na zdystansowaną i oschłą osobę. Nie lubię gadać bez namysłu, więc często ważę słowa by kogoś nie urazić swoją wypowiedzią. Zazwyczaj niezbyt mi wychodzi podtrzymywanie znajomości z ludźmi. Rzadko kto jest dla mnie godny uwagi. To nawet nie wynika z charakteru danej osoby, ale raczej z mojej skomplikowanej duszy.
Z boku nie wyglądam na kogoś kto stroni od towarzystwa. Wręcz przeciwnie. Posiadam szerokie grono znajomych...Potrafię być niezwykle towarzyska. Jednak zamiast uczestniczyć w spotkaniach towarzyskich, wolę przesłuchać albumu albo pobazgrać na płótnie.
Z jednej strony chciałabym dążyć do tego by spędzać każdą wolną chwilę z kimś wyjątkowym, dzielić się przemyśleniami, problemami, pomagać sobie nawzajem. Ale z drugiej strony lubię swoją samotność i jednoosobowe towarzystwo we własnej osobie.
Od dziecka drzemie we mnie jakiś wewnętrzny impuls, który sprawia, że większość moich wyborów jest mało racjonalnych i przemyślanych. Niestety bądź stety wiąże się to ze stwarzaniem sobie problemów.
Jest we mnie wiele sprzeczności i ciężko mi nieraz zrozumieć siebie.
Czy często ponoszę się chwili? Zdecydowanie za często. Moją piętą Achillesa jest marzycielskość i to ona sprawia, że potrafię przenieść swoje wizję na grunt realny. Niestety, ale zawsze kończy to się klęską. Marzenia są z trudne spełnienia.
Z boku nie wyglądam na kogoś kto stroni od towarzystwa. Wręcz przeciwnie. Posiadam szerokie grono znajomych...Potrafię być niezwykle towarzyska. Jednak zamiast uczestniczyć w spotkaniach towarzyskich, wolę przesłuchać albumu albo pobazgrać na płótnie.
Z jednej strony chciałabym dążyć do tego by spędzać każdą wolną chwilę z kimś wyjątkowym, dzielić się przemyśleniami, problemami, pomagać sobie nawzajem. Ale z drugiej strony lubię swoją samotność i jednoosobowe towarzystwo we własnej osobie.
Od dziecka drzemie we mnie jakiś wewnętrzny impuls, który sprawia, że większość moich wyborów jest mało racjonalnych i przemyślanych. Niestety bądź stety wiąże się to ze stwarzaniem sobie problemów.
Jest we mnie wiele sprzeczności i ciężko mi nieraz zrozumieć siebie.
Czy często ponoszę się chwili? Zdecydowanie za często. Moją piętą Achillesa jest marzycielskość i to ona sprawia, że potrafię przenieść swoje wizję na grunt realny. Niestety, ale zawsze kończy to się klęską. Marzenia są z trudne spełnienia.