quantum pisze: 16 maja 2026, 17:45
Z tym że jestem już w takim wieku, że ostatnio nie gram już niemal wcale - chyba już wyrosłem z tego.
Nawet tak nie mów. Nie ma czegoś takiego jak "wyrastanie" z czegoś.
To tak jakbyś powiedział, że coś co Cię kiedyś kręciło, pasjonowało, zajmowało Ci czas, było głupie i niedojrzałe - gdzie niedojrzałych zachowań "dojrzałych" ludzi jest od groma przykładów - od schlewania się, wydurniania celem zwrócenia na siebie uwagi itd.
Ludzie wmówili sobie i powtarzają to jak mantrę - "wyrosłem z tego..." / "wyrosłam z tego" / albo najlepiej "wyroŚNIJ z tego!".
Tak jak mój "kumpel", z którym graliśmy razem długi, długi czas, a potem jak oboje znaleźliśmy sobie dziewczyny, to jakoś nasz kontakt zredukował się do 1/3. Tylko w moim przypadku, ja kontynuuję pasję / hobby, a on stwierdził:
"eeh, ja już z tego wyrosłem, dom trzeba budować, o dzieciach myśleć" - gdzie typ miał na tę chwilę 32 lata, a ja 29 - i sugerując, żebym też się za "to" zabrał.
No ale schematy, schematy, schematy.
Ludzie żyją schematami, które wpajało im się od dziecka. Co wypada, a czego nie.
Generalnie lepiej wywnioskować, że gry Ci się znudziły, po prostu

Normalna sprawa, że coś się może "przejeść" i szuka się innej formy spędzania czasu.
Kiedyś może będziesz miał więcej czasu, poprzestawiasz priorytety. A może nie.
Ja ostatnio też gram o wiele mniej, bo chcę poświęcać czas mojej połówce, ale jak nadarza się "chwila", siadam do kompa i uruchamiam Path Of Exile2 albo Diablo4, czy coś tam, co jeszcze mam w tysięcznej bibliotece Steam'a.
Fakt, czasu jest mniej. Dwa, wiele typów gier już przegrałem w życiu i niewiele mnie już zaskakuje, dlatego też zawęża mi się pole wyboru :p
Nie "wyrastajcie" i... tak, "wypada" - i to w każdym wieku - mieć w sobie (przynajmniej) cząstkę dawnego siebie, który najpewniej był szczęśliwszy niż teraz. Kiedyś też byłeś/byłaś sobą, i na tamtą chwilę czuliście się zajebiście.
Takie przemyślenia tylko ode mnie.