Strona 5 z 17
: 10 sty 2008, 17:40
autor: Ekwiwalencja
Sorrow pisze:Najchętniej to bym został dziennikarzem, tak bym mógł dokopać tym zdegenerowanym politykom i innym psychopatom :evil: .
Dziennikarze mają ciekawą robotę- byłam na stażu w Dzienniku Zachodnim to sobie pooglądałam co i jak...
Jak dla mnie za duża odpowiedzialność i ciągłe szukanie tematu za dużo za szybko nie...
Reportaże to zupełnie inna bajka- chociażby te z Dużego Formatu...
: 10 sty 2008, 18:48
autor: Sorrow
Najgorsze jest to, że podobno człowiek staje się osobą publiczną a Ja bardzo cenię sobie prywatność.
A skąd się idzie na staż do dziennika?
: 10 sty 2008, 21:20
autor: Ekwiwalencja
Sorrow pisze:Najgorsze jest to, że podobno człowiek staje się osobą publiczną a Ja bardzo cenię sobie prywatność.
A skąd się idzie na staż do dziennika?
Czy ja wiem czy oni byli publiczni, no ale pracowali z jakimś tam oddziale lokalnym ^^
Jak się idzie na staż?
Prosto (tam gdzie ja byłam:P) wygrywa się konkurs ogólnopolski i/lub jest się studentem i idzie się w wakacje zapytać o staż ;]
: 11 sty 2008, 20:08
autor: Cosh!se
W te wakacje chciałabym zacząc pracę, nachętniej gdzieś w kawarni lub pizzerii. Lubię obserwować ludzi a poza tym to nienawidzę siedzieć w domu i nudzić się dzień w dzień. Jakoś wakacje mnie dobijąją bo wszystkie dni wyglądają identycznie jak poprzednie. Dlatego chciałabym zaleźć jakąkolwiek prace żeby tylko wyrwać się z domu.
A najlepszy dla mnie zawód byłby na pewno związany ze sztuką. Ilustrowanie książek, komiksy lub projektowanie scenografii.
: 12 sty 2008, 1:18
autor: Sorrow
Ekwiwalencja pisze:Jak się idzie na staż?
Prosto (tam gdzie ja byłam:P) wygrywa się konkurs ogólnopolski i/lub jest się studentem i idzie się w wakacje zapytać o staż ;]
A trzeba być studentem dziennikarstwa?
: 12 sty 2008, 15:05
autor: Ekwiwalencja
Cosh!se pisze:W te wakacje chciałabym zacząc pracę, nachętniej gdzieś w kawarni lub pizzerii. Lubię obserwować ludzi a poza tym to nienawidzę siedzieć w domu i nudzić się dzień w dzień. Jakoś wakacje mnie dobijąją bo wszystkie dni wyglądają identycznie jak poprzednie. Dlatego chciałabym zaleźć jakąkolwiek prace żeby tylko wyrwać się z domu.
A najlepszy dla mnie zawód byłby na pewno związany ze sztuką. Ilustrowanie książek, komiksy lub projektowanie scenografii.
Ja chcę pojechać do Irlandii do taty pracować bo teraz mam dłuuuuugie wakacje i nudziłoby mi się w domu ;p
Czy trzeba być studentem? Nie wiem oni byli

W Dzienniku w Sosnowcu pracowali mili ludzie, często odwiedzali ich czytelnicy dopóki się nie przenieśli, więc mógłbyś podejść i spytać albo zadzwonić ;]
: 15 sty 2008, 23:28
autor: Sorrow
Cholera, moja stara sobie ubzdurała, że mam na pół roku jechać za granicę pracować. Chyba ją pogięło :/ .
Pół roku bez prywatności i internetu :evil: ? Chyba już lepiej jest umrzeć :evil: .
: 15 sty 2008, 23:59
autor: underdog
Ale też dobra okazja na wyrwanie się z obecnego otoczenia, jeśli masz na coś takiego ochotę. Ja bym chętnie to teraz zrobił, gdybym mógł.
Pół roku bez internetu do przeżycia, tej prywatności szkoda.
: 16 sty 2008, 0:08
autor: Sorrow
Nie wiem, czy do przeżycia. Jak byłem jakiś czas temu u wujka w Londynie, to wytrzymałem bez komputera internetu i książek niecały tydzień, po którym już mi zaczęło odbijać i raz się tak wściekłem, że rozwaliłem wartą ileś tam funtów komórkę o ścianę.
Dopiero się poczułem lepiej jak dostałem dostęp do konsoli, kompa i się zapisałem do biblioteki skąd mogłem pożyczać książki i gdzie mogłem korzystać z netu.
Wygląda na to, że jestem high-maintence XD .
A życia w jednym pokoju z 4 osobami albo z kimkolwiek w ogóle, sobie nie wyobrażam :/ .
: 16 sty 2008, 0:27
autor: underdog
No rzeczywiście, jednak ciężko. Przynajmniej z tą biblioteką pewnie nie będzie kłopotu, ale przydało by się coś oprócz tego. Mieszkać z czterema osobami w pokoju to chyba koszmar każdego introwertyka, nie zazdroszczę. Z jedną-dwoma jeszcze da się wytrzymać, jeśli są dobrze dobrane.
: 16 sty 2008, 0:37
autor: Icelander
@sorrow
wlasnie los postawil przed tobą szanse na zmiane kazdego aspektu twojego zycia, jezeli zdajesz sobie sprawe z uzaleznienia od internetu to masz okazje podjecia walki z nalogiem, jezeli mieszkanie z kilkoma osobami budzi w tobie lęk masz szanse pokonać strach. kiedy wybieralem sie na studia mialem podobną sytuacje. Cieplutka i spokojna stancja vs. akademki bez wygod, 3 osoby na pokoj, 6 na kibel i 50 na kuchnie. a dodam jeszcze ze wybralem studia w zupelnie obcym miescie w ktorym nie znalem ani 1 osoby. pieklo dla introwertyka. byly ciezkie chwile ale latwo jest sie z czasem przyzwyczaic. bo jak to mawiaja siła plynie z wnetrza

dobrze jest sie rzucic na głęboką wode. albo utoniesz albo poplyniesz niczym david hasselhoff i polepszysz jakosc swojego zycia.
: 16 sty 2008, 3:11
autor: Sorrow
Icelander pisze:i polepszysz jakosc swojego zycia.
Nie nazwałbym mieszania się z obcymi polepszeniem jakości swojego życia. Ani życia w kilka osób w jednym pokoju.
underdog pisze:Z jedną-dwoma jeszcze da się wytrzymać, jeśli są dobrze dobrane.
Niezbyt. Nawet jak to rodzina, czy najbliżsi znajomi to zawadzaja. Na święta musiałem spać w jednym pokoju z moją mamą i po jednym dniu miałem dość.
No, ale nie ważne, to się tak czy siak nie stanie. Na pewno uda mi się wymyślić coś, żeby tego uniknąć.
: 16 sty 2008, 10:56
autor: Ekwiwalencja
Ja tam lubię wyzwania, więc może by pojechała.
Bez Internetu i książek i ludzi których znam? Ciężko by mi było wytrzymać...
: 16 sty 2008, 12:20
autor: szejk
Pojechałbym , bez zastanowienia. Niełatwe jest życie bez internetu, ale myśle że znalazłbym duzo innych zajeć to rekompensujących.
: 16 sty 2008, 13:05
autor: Icelander
Sorrow pisze:Icelander pisze:i polepszysz jakosc swojego zycia.
Nie nazwałbym mieszania się z obcymi polepszeniem jakości swojego życia. Ani życia w kilka osób w jednym pokoju.
samo w sobie nie ale pozwoli ci to wyniesc doswiadczenie z takiej sytuacji a jak powszenie wiadomo doswiadczenia zyciowe ksztaltują psychike czlowieka. mysle ze po takiej "szkole przetrwania" na twoje obecne problemy przestal bys patrzec jak na problemy i rzeczywiscie przestaly by nimi byc, dzięki temu faktowi jakosc zycia by sie polepszyla. grunt to zmiana nastawienia i przekonań bo aby cos zmienic najpierw trzeba zmienic siebie.