highwind pisze:A żeby było w temacie, fani X-Menów nie będą zawiedzeni nowym filmem poświęconym tej ekipie.
Jako fan X-Men'ów zawiodłem się tą częścią, groszy jest tylko Ostatni Bastion. Już po pierwszym trailerze miałem wrażenie, że ta część nie przypadnie do mojego gustu, a pozostałe bardzo sobie cenię, nie licząc solowych filmów z Wolverine'em. X-Men Apocalypse jedynie klęka przed DOFP, które według mnie jest najlepszą częścią ze wszystkich.
UWAGA - [SPOILERY I NARZEKANIE]
Poziom efektów specjalnych w porównaniu do DOFP spadł wyraźnie. Opadający gruz w toalecie, niszczone mosty, budynki, statki i kontenery oraz odbudowa Instytutu Xaviera - to wszystko wyglądało tak sztucznie, jak nigdy pozostałych częściach z możliwościami na dane czasy. Najbardziej w oczy rzucała się "sztuczność otoczenia", gdzie wykorzystano green screen/blue box - czegoś takiego nie doświadczyłem w DOFP, w scenie pod Białym Domem lub gdziekolwiek indziej. Teleportacja Nightcrawler'a była w porządku, laser Cyclops'a również, tak samo z psycho-ostrzem Psylocke, jedynie pioruny Storm były trochę niedorobione. Dalej, jeżeli chodzi o wizualizację zdolności, to szkoda, że Jubilee nie pokazała sowich umiejętności.
Sceny z Polski to jakaś żenada... Przez to, że do ról Polaków wzięli ludzi, którzy mówią językiem "drugiej generacji Polonii Amerykańskiej", dialogi były strasznie suche, bez "prawdziwych" emocji i plastikowe. Mogli mocniej popracować na tymi scenami, albo zaangażować Polaków z prawdziwego zdarzenia. Jedynie Nina, córka Magneta, brzmiała "autentycznie".
Wątek z Apocalypse'em również jest słaby. Udało się twórcom filmu pokazać jego siłę, to jaki jest potężny i groźny dla Świata, ale co było jego ostateczną pobudką do siania zniszczenia, to tego nie wiadomo. Władza nad Światem? Zlikwidowanie wszystkich słabych i pozostawienie przy sobie tych, którzy potrafią przetrwać? Naprawa "zepsutego" Świata? Brakowało w tym wszystkim spójności.
Ta część powstała między innymi po to, żeby kontynuować reset serii. Ogolono Profesora Xavier'a, przywrócono Cyclops'a wraz z jego dupkowatością, przywrócono Storm wraz z jej wrażliwością, przywrócono Nightcrawler'a, którego świetnie odwzorowano z drugiej części pierwszej trylogii (podoba mi się to) oraz przywrócono Jean Grey, którą na sam koniec przekształcono w Phoenix - RESET INSTANT
Widok postaci z Pierwszej Klasy i DOFP cieszy oko, choć szkoda, że było więcej Jennifer Lawrence, niż Mystique, lecz z drugiej strony pierwsze ujęcie na nią z Berlina Wschodniego jest całkiem "przyjemne" ;P
Jedynie dwie sceny bawiły mnie z całego filmu. Quicksilver to jest oczywistość - poszerzenie tego, co było w DOFP, bardziej zabawne, więcej gagów no i jeszcze
ta muzyka. Często wracam do tych scen, z DOFP oraz z Apocalypse i oglądam po kilka razy

Fajnie, że tym razem miał okazję wykorzystać swoją moc więcej, niż jeden raz. Druga rzecz to Wolverine - najlepsza sieka z jego udziałem, jak do tej pory spośród wszystkich filmów z całej serii - lepiej późni, niż wcale. Jest to ładny ukłon w stronę komiksowej serii z 1991.
Pomimo kilku dobrych smaczków, to cały film był dużą kromką chleba, posmarowaną po całej powierzchni malutką ilością masła (czyt. dużo postaci, których nie było dane dobrze poznać). Myślałem, że Caliban ze swoją zdolnością odnajdywania mutantów zostanie zwerbowany przez Apocalypse'a tak, jak jest to w komiksach, no ale cóż... Podoba mi się, że Psylocke wyjęto żywcem z komiksów, a szczególnie z
wariantu okładki Uncany X-Force #5 autorstwa Milo Manary. Szkoda, że nie miała wiele do powiedzenia, ale jej zadziorność i akrobacje były dosyć fajne. Angel/Archangel to zwykły wypełniacz, pionek, a również szkoda, że nie wyciśnięto z niego więcej, lecz film musiałby trwać o wiele dłużej, a nie zawsze da się zrobić tak, żeby było idealnie. Prawda? <to ostatnie mówię również do siebie>
DOFP było dużo lepsze. Nie rozumiem jak mogli spieprzyć tę część...
