Strona 3 z 9

: 22 sie 2008, 21:26
autor: Erato
Ja nigdy nie byłam w żadnym związku więc nie mam doświadczeń. W podstawówce i gimnazjum "koledzy" z klasy dali mi sie we znaki i nie cierpiałam przez to wszystkich samców, ale teraz mam do czynienia z różnymi ludźmi i mam trochę lepsze zdanie na ich temat :) Tylko za cholerę z facetami gadać nie umiem.

Wydaje mi się, że w związku, niezależnie jakim, nawet w przyjaźni (jest to na swój sposób związek) nie chodzi o intro czy ekstra, ale o to czy obie strony potrafią się akceptować. Zależy też kto czego szuka u drugiej osoby. Jest też kwestia tego że faktycznie nie wszyscy są stworzeni do związku i takie coś im porostu nie odpowiada.

Inna ciekawa rzecz, skoro już w tym temacie jesteśmy, czy tylko ja mam tak, że ktoś może mi się podobać pod względem fizycznym, albo psychicznym, (można by rzec że trzepnęły mnie feromony ;)) ale nie jest to dla mnie powód aby za ta osoba latać? Wiele dziewczyn w takich sytuacjach umiera z tęsknoty za wybrankiem, a mnie po prostu wystarczy sie trochę pozachwycać i czekam aż przejdzie :)

: 22 sie 2008, 22:28
autor: Tomo
(można by rzec że trzepnęły mnie feromony ;))
Tak apropos feromonów, to ciekawe czy introwertyk miałby po nich wzięcie :D

: 23 sie 2008, 14:13
autor: Erato
Jeśli był by ćmą albo innym owadem to na pewno ;) Ludzie nieświadomie dobierają sie na podstawie odmienności genów i systemów odpornościowych, ale to co świadome jednak przeważa. Chociaż kto wie? może wielu ludzi ma wzięcie a o tym nie wie? :)

: 23 sie 2008, 15:19
autor: Shy
Co do systemów odpornościowych to oglądałam kiedyś taki program, w którym poddano eksperymentowi kilkoro mężczyzn, badając przedtem ich odporność. Eksperyment polegał na tym, że każdy z nich wąchał koszulki kobiet, które spały w nich przez kilka nocy. Okazało się, że najprzyjemniejszą woń czuł mężczyzna do kobiety o podobnej 'sile' czy skali odporności, nie jestem pewna jak to się fachowo nazywa.

-----------------

Ja uważam, że trzeba mieć 'to coś', niekoniecznie urodę, aby być atrakcyjnym dla drugiej osoby. Poza tym ludzi jest tyle na całym świecie, że każdy może znaleźć dla siebie tę drugą połówkę, pod warunkiem, że jej szuka, a nie czeka aż to ona go odnajdzie.

: 25 sie 2008, 19:38
autor: zsasz
I to ma byc wiarygodny test. Tylko z kilkorgiem mezczyzn? Ja rozumiem gdyby paruset przetestowali i paredziesiat koszulek im dali, ale to o czym piszesz jest prymitywne, smieszne i mozna to nazwac tylko pseudo eksperymentem.

Tak naprawde to cale dobieranie w pary to przede wszytkim jeden wielki chaos, nieliczni to rabia z glowa. Gdyby wszsystko bylo takie proste i logicznie ulozone, to nie bylo by tylu breakupow.

: 01 wrz 2008, 18:53
autor: Ausencia
Erato pisze: Inna ciekawa rzecz, skoro już w tym temacie jesteśmy, czy tylko ja mam tak, że ktoś może mi się podobać pod względem fizycznym, albo psychicznym, (można by rzec że trzepnęły mnie feromony ;)) ale nie jest to dla mnie powód aby za ta osoba latać? Wiele dziewczyn w takich sytuacjach umiera z tęsknoty za wybrankiem, a mnie po prostu wystarczy sie trochę pozachwycać i czekam aż przejdzie :)


No i tu są schodki. Mam identycznie - takie dojrzałe, zdrowe podejcie do sprawy, ktore pewnego dnia zaczęło mnie strasznie męczyc i postanowilam zrobic sobie na przekor. Byłam z kimś, po to zeby z nim być i zobaczyć jak to jest. Kompletny idiotyzm, przyznaję bez bicia. Zwłaszcza, ze druga strona się zaangazowala, a mi szybko przeszło. Ja mam ten problem, ze muszę popełnic błąd i dopiero wyciągam wnioski. Musiałam na wlasnej skorze się przekonac, zeby zrozumiec...
Oto najlepszy przykład, zeby nie walczyc ze swoją osobowoscią za wszelką cenę. Własnie niezadowolenie z siebie prowadzi do takich glupich krokw, ktorych potem się bardzo żaluje.

: 02 wrz 2008, 2:30
autor: zsasz
Uwazaj, uwazaj. Co bedzie jak trafisz na kogos wrazliwego, kto sie zaangazuje? Moze byc potem nieciekawie dla tej osoby a i dla ciebie byc moze tez. NIe wszsycy tak samo znosimy np. porzucenie, zerwanie, klotnie.

: 02 wrz 2008, 14:45
autor: Ausencia
Teraz juz to wiem. I strasznie mi glupio, ze tak zrobilam, ale drugi raz tego blędu nie popełnię.

: 02 wrz 2008, 22:35
autor: bezimienny
Miałem podobną sytuację, ale doświadczyłem jej z tej drugiej strony, ale to była mimo wszystko inna bajka.

: 08 wrz 2008, 21:03
autor: Naphthalene
Jak już gdzieś pisałam, mam w sobie coś takiego, co sprawia, że wszyscy po jakimś czasie zaczynają mnie mieć dość. Zastanawiam się czasem, czy to możliwe, żeby ktokolwiek mógł się we mnie naprawdę zakochać...Czy Wy też tak czasem macie?

: 08 wrz 2008, 21:47
autor: Ausencia
Pewnie. Ale zaraz potem dochodzę do wniosku, że (jak juz zresztą kiedys pisałam) przeciez kazdy kretyn trafia w końcu na swoją polowę, więc czemu ja bym miala nie trafic? ; p
to tak w skrocie, bo nie chce mi się mordowac wątku i wszystkich wokol przy okazji.

: 09 wrz 2008, 15:17
autor: Naphthalene
Ausencia pisze:przeciez kazdy kretyn trafia w końcu na swoją polowę
Nie byłabym tego taka pewna...

: 10 wrz 2008, 9:47
autor: zsasz
Taaa W przypadku facetow to na pewno sie nie sprawdza. Jesli nie proboja znalezc partnerki, to ona ich sama nie znajdzie. To do kobiet przychodza faceci, a nie na odwrot poza nielicznymi przypadkami.

: 10 wrz 2008, 13:21
autor: Ausencia
zsasz pisze:Taaa W przypadku facetow to na pewno sie nie sprawdza. Jesli nie proboja znalezc partnerki, to ona ich sama nie znajdzie. To do kobiet przychodza faceci, a nie na odwrot poza nielicznymi przypadkami.


Nieprawda. To Wy tkwicie w tak mylnym przekonaniu. Prawda jest taka, ze to kobieta zwykle wybiera sobie męzczyznę. Tyle, ze ona tego po sobie nie okazuje - na tym polega cała sztuczka. I facet jest przekonany jakoby to jemu ją udało się zaintrygować.
8)

: 10 wrz 2008, 15:08
autor: Sorrow
Naphthalene pisze:Jak już gdzieś pisałam, mam w sobie coś takiego, co sprawia, że wszyscy po jakimś czasie zaczynają mnie mieć dość. Zastanawiam się czasem, czy to możliwe, żeby ktokolwiek mógł się we mnie naprawdę zakochać...Czy Wy też tak czasem macie?
Tak też tak czasem mam, po jakimś czasie zaczynam mieć Ciebie dość.
Ausencia pisze:Nieprawda. To Wy tkwicie w tak mylnym przekonaniu. Prawda jest taka, ze to kobieta zwykle wybiera sobie męzczyznę. Tyle, ze ona tego po sobie nie okazuje - na tym polega cała sztuczka. I facet jest przekonany jakoby to jemu ją udało się zaintrygować. 8)
Skoro go wybiera, to znaczy, że jemu ją udało się zaintrygować, no nie?
Zresztą co to w ogóle jest za logika?
Skoro ona po sobie tego nie okazuje, to mężczyzna też musi ją wybrać, no nie?

Zresztą wnerwia mnie takie seksistowskie myślenie.