Re: Dotyk, bliskość- przyjemność czy nie?
: 07 cze 2009, 9:14
Ogólnie nie lubię jak się mnie dotyka i denerwuje mnie to na ogół, ale to się nie tyczy wszystkich ludzi. Przytulać się lubię, ale nie z każdym ;>
Miejsce spotkań ludzi takich jak Ty!
https://introwertyzm.pl/
Ja już tego problemu nie mam. Rozwiązałam go poprzez subiektywne zaniżenie znaczenia tych słów. U mnie np. słowo "Kocham" występuje zawsze w zestawieniu "kocham cię za to..." i oznacza ze cieszę się z danego faktu (np. Kocham cie za to, wypowiedziane do współlokatorki za zrobienie herbaty).Akolita pisze:a nawet słowa z rodzaju "kocham", "jesteś dla mnie ważny", "jesteś moim przyjacielem"; odpadają. Czy Wy też tak macie, że tego typu słowa/ zdania po prostu nie chcą wam przejść przez gardło?
ojej nienawidzę tego, przerażają mnie te zapchane tramwaje, ale mieszkam w takim miejscu, że żeby dojechac na uczelnie na 8 to murze się wciskać, albo wychodzić przed 7 ( i tą wersję wybieram mimo, że na uczelnię jadę 7 min)edora pisze: Nie lubię tłoku w tramwaju, niby przywykłam po ponad roku dojeżdżania 5 dni w tygodniu do szkoły... Ale i tak, jeśli tylko mam czas na czekanie (dojeżdżam do szkoły tramwajem i pociągiem, więc czasem mam mało czasu na dotarcie ze szkoły na dworzec PKP, a czasem sporo) to omijam tramwaj do którego pakuje się mnóstwo osób i czekam na następny
W życiu nie widziałam takich pociągów, jakimi jeździsz - dwupiętrowych i z siedzeniami na zewnątrz. Fajnie Ci.edora pisze:Ja w pociągach już siadam - to znaczy, jak mam siłę to stoję w przejściu i mam nawyk siadania na schodach półpiętra [...]Jak wracam do domu to na pociąg zawsze jestem wcześniej, jak dopiero jest podstawiany. Wtedy sobie zajmuję miejsce i siadam zawsze na zewnątrz
:lol:Inno pisze:W życiu nie widziałam takich pociągów, jakimi jeździsz - dwupiętrowych i z siedzeniami na zewnątrz. Fajnie Ci.edora pisze:Ja w pociągach już siadam - to znaczy, jak mam siłę to stoję w przejściu i mam nawyk siadania na schodach półpiętra [...]Jak wracam do domu to na pociąg zawsze jestem wcześniej, jak dopiero jest podstawiany. Wtedy sobie zajmuję miejsce i siadam zawsze na zewnątrz
Czemu nie siadasz przy oknie? Ja najbardziej lubię własnie tam.edora pisze:A co do siadania - piszę skrótowo. Chyba można się domyślić, że po prostu nie siadam przy oknie?
wydaje mi się że chodzi tu o popularne "Gucie" takie niebiesko-żółte pociągi (i w osróżnieniu od "Piętrusów") Faktycznie mają półpiętro, na pewno widziałaś, a BTW to też moje ulubione, ale mam okazje rzadko nimi jeździć bo na mojej trasie nie kursująInno pisze:W życiu nie widziałam takich pociągów, jakimi jeździsz - dwupiętrowych i z siedzeniami na zewnątrz
to też mój sposób, siadam przy oknie tylko wtedy gdy wiem że pociąg raczej sie nie przepełni, ale w sumie myślałam,ze to tylko moje dziwactwo :lol:edora pisze:Bo jest mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś usiądzie obok, o czym zresztą pisałam [z daleka nie widać, że jedno miejsce przy oknie jest wolne, więc znajdują je zwykle tylko osoby zdeterminowane]. No i nie znoszę przeciskać się (inaczej tego nie da się określić) spod okna do wyjścia kiedy mam do ominięcia trzy pary nóg (obok mnie jedna osoba, naprzeciw dwie osoby).
O, tak, o te właśnie chodzihiksa pisze:wydaje mi się że chodzi tu o popularne "Gucie" takie niebiesko-żółte pociągi (i w osróżnieniu od "Piętrusów") Faktycznie mają półpiętro, na pewno widziałaś, a BTW to też moje ulubione, ale mam okazje rzadko nimi jeździć bo na mojej trasie nie kursująInno pisze:W życiu nie widziałam takich pociągów, jakimi jeździsz - dwupiętrowych i z siedzeniami na zewnątrzzazdroszcze