Re: Niskie poczucie własnej wartości
: 26 gru 2009, 10:17
Wyjdź poza umysł, zacznij być świadomym, obserwować, nie stosować starych schematów myślowych i poglądów na temat siebie i innych. Patrz dokładnie, obserwuj bez myślenia, bez myślenia, chłodno, kim jest ten, który powoduje, że twoja samoocena się obniża. Kim on niby jest, że daje się mu prawo rządać, byś za robienie tego, co lubisz, miała dobre samopoczucie, a za nie robienie ich - złe samopoczucie? Czy to jest rzeczywistość, życie? Robienie określonych rzeczy, posiadanie takich a nie innych cech charakteru po to, by ten ktoś, twoje "ja", było zadowolone? Samoocena może być dobra albo zła, korzystna dla samopoczucia albo niekorzystna. W takie razie w ogóle nie jest potrzebna. Możesz robić sobie dobrze, albo źle samooceną. Ale ja wolę trzeci scenariusz: uwolnienie się od samooceny. Ostatecznie, nie jest nikomu potrzebna. I tak jest kłamstwem, iluzją o nas samych. Nikt niej jest w stanie wpływać na moje poczucie wartości, sam nie potrafię i nie chcę zwiększać czy zmniejszać poczucia własnej wartości. Bo go już nie ma. Czy zwierzęta mają poczucie własnej wartości? Nie? Ale dlaczego? Czy przypadkiem nie dlatego, że zawsze są sobą- pies jest psem, kot zachowuje się jak kot-? Jak można być sobą i jednocześnie potrzebować jakiejś samooceny? Nie da się. Kiedy jesteś sobą, spełniasz swoją naturę, poczucie własnej wartości znika- tak pozytywne jak i negatywne. Dlaczego inne zwierzęta nie mają z tym do czynienia, a ludzie tak? Tylko człowiek potrafi nie być sobą, oddzielić się od natury, która przenika wszystko, stwarza wszystko.
Dlaczego w ogóle powstało coś takiego jak samoocena? Społeczeństwo. Jednostka spełniła wymogi, które jej postawiliśmy, które są "wymagane" do szczęścia- dobrze, w takim razie będzie nadal działać na naszą korzyść, żeby utrzymać ten stan wysokiej samooceny, poczucia własnej wartości, sensu. Gdyż wysoka samoocena bierze się z udanego współżycia ze społeczeństwem, w społeczeństwie. Taka jednostka jest produktywna, wartosćiowa dla społeczeństwa.
Jeśli jednostka nie spełnia wymogów, które jej narzuciliśmy, także jako jej własne, jakby wypływały z niej samej, były jej marzeniami, ambicjami- to jednostka ma niskie poczucie własnej wartości- dlatego będzie robić wszystko, by zwiększyć poczucie własnej wartości. Jak to zrobi? Oczywiśćie u nas, w społeczeństwie. My postawiliśmy wymogi, ustanowiliśmy, co jest wartosciowe, dobre dla jednostki- tylko u nas można odzyskać dobrą samoocenę, to logiczne.
Z problemem istnienia poczucia własnej wartości spotykamy się np. w szkole. Dla mnie to idealny przykład. Mamy dzieci, które właśnie wchodzą na ścieżkę degradacji swojej niewinności, indywidualnej inteligencji. Po drugiej stronie mamy nauczycieli, obrońców tradycji szkoły, starej edukacji, bardzo ważnych współpracowników systemu, społeczeństwa. Uczeń dostaje jedynkę z kartkówki. Co się dzieje? Jego poczucie własnej wartości spadło, jego samoocena przedstawia się w czarnych barwach. Dlaczego? Kto dał taką władzę (do manipulowania samooceną) ocenom z kartkówek, sprawdzianów? Nie uczniowie. Oni wcześniej byli sobą, byli dziećmi, boskimi istotami, cieszącymi się obecną chwilą, nie myślącymi przeszłością czy przyszłością. Ich radość istniała niezależnie od tego, co się działo. Kto dał tak potężną władzę ocenom, władzę manipulującą życiem, wyborami człowieka? Porzebne jest zrozumienie- oceny nie świadczą w żadnej mierze o tobie, o twojej inteligencji. Jedni mają inteligencję do tańca, drudzy do poezji, inni do blacharstwa samochodowego. Ocena świadczy tylko o tym, że uczeń nie wcisnął do swojej pamięci, mózgu kolejnych niepotrzebnych mu w tym momencie, lub w ogóle, informacji.
Pięknie jest wyzwolić się z tego piekielnego, pomylonego kręgu samoocen, potępiania siebie czy wychwalania siebie. Ja się z niego w bardzo dużym stopniu uwolniłem. Jeśli i wam się uda, nabierzecie pewności siebie- nikt, żaden rówieśnik, żaden nauczyciel, dyrektor, autorytet, rodzic, nie będzie mógł was tłumić, uciszać was- będziecie mogli być sobą, autentyczni, bezczelnie mówić prawdę, to co myślicie- bo oni już nie będą manipulować pokrętłem zwanym poczucie własnej wartości. Oni już nie będą decydować o tym, co jest wartościowe, a co zasługuje na pogardę, potępienie. Nie będą mogli wami pomiatać przez "niedostateczne" oceny, przez wywołanie na środek i wymówienie przy całej grupie uczniów kazania. Nie będą mogli, bo wasze poczucie własnej wartości nie będzie istnieć. Jak można manipulować uczniem za pomocą czegoś, co nie istnieje?
Dlaczego w ogóle powstało coś takiego jak samoocena? Społeczeństwo. Jednostka spełniła wymogi, które jej postawiliśmy, które są "wymagane" do szczęścia- dobrze, w takim razie będzie nadal działać na naszą korzyść, żeby utrzymać ten stan wysokiej samooceny, poczucia własnej wartości, sensu. Gdyż wysoka samoocena bierze się z udanego współżycia ze społeczeństwem, w społeczeństwie. Taka jednostka jest produktywna, wartosćiowa dla społeczeństwa.
Jeśli jednostka nie spełnia wymogów, które jej narzuciliśmy, także jako jej własne, jakby wypływały z niej samej, były jej marzeniami, ambicjami- to jednostka ma niskie poczucie własnej wartości- dlatego będzie robić wszystko, by zwiększyć poczucie własnej wartości. Jak to zrobi? Oczywiśćie u nas, w społeczeństwie. My postawiliśmy wymogi, ustanowiliśmy, co jest wartosciowe, dobre dla jednostki- tylko u nas można odzyskać dobrą samoocenę, to logiczne.
Z problemem istnienia poczucia własnej wartości spotykamy się np. w szkole. Dla mnie to idealny przykład. Mamy dzieci, które właśnie wchodzą na ścieżkę degradacji swojej niewinności, indywidualnej inteligencji. Po drugiej stronie mamy nauczycieli, obrońców tradycji szkoły, starej edukacji, bardzo ważnych współpracowników systemu, społeczeństwa. Uczeń dostaje jedynkę z kartkówki. Co się dzieje? Jego poczucie własnej wartości spadło, jego samoocena przedstawia się w czarnych barwach. Dlaczego? Kto dał taką władzę (do manipulowania samooceną) ocenom z kartkówek, sprawdzianów? Nie uczniowie. Oni wcześniej byli sobą, byli dziećmi, boskimi istotami, cieszącymi się obecną chwilą, nie myślącymi przeszłością czy przyszłością. Ich radość istniała niezależnie od tego, co się działo. Kto dał tak potężną władzę ocenom, władzę manipulującą życiem, wyborami człowieka? Porzebne jest zrozumienie- oceny nie świadczą w żadnej mierze o tobie, o twojej inteligencji. Jedni mają inteligencję do tańca, drudzy do poezji, inni do blacharstwa samochodowego. Ocena świadczy tylko o tym, że uczeń nie wcisnął do swojej pamięci, mózgu kolejnych niepotrzebnych mu w tym momencie, lub w ogóle, informacji.
Pięknie jest wyzwolić się z tego piekielnego, pomylonego kręgu samoocen, potępiania siebie czy wychwalania siebie. Ja się z niego w bardzo dużym stopniu uwolniłem. Jeśli i wam się uda, nabierzecie pewności siebie- nikt, żaden rówieśnik, żaden nauczyciel, dyrektor, autorytet, rodzic, nie będzie mógł was tłumić, uciszać was- będziecie mogli być sobą, autentyczni, bezczelnie mówić prawdę, to co myślicie- bo oni już nie będą manipulować pokrętłem zwanym poczucie własnej wartości. Oni już nie będą decydować o tym, co jest wartościowe, a co zasługuje na pogardę, potępienie. Nie będą mogli wami pomiatać przez "niedostateczne" oceny, przez wywołanie na środek i wymówienie przy całej grupie uczniów kazania. Nie będą mogli, bo wasze poczucie własnej wartości nie będzie istnieć. Jak można manipulować uczniem za pomocą czegoś, co nie istnieje?