Zamiast pisać post pod postem, dodaj treść do pierwszego, poprzez użycie funkcji edytowania

- highwind
Agon pisze:Mając przyjaciół łatwiej będzie Ci znaleźć dziewczynę, bo będziesz miał lepszy stosunek do ludzi.
Agon pisze:Najpierw skup się na przyjaciołach
Znowu typowo ektrawertyczna porada na tym forum...
Zdziwi Cie to, ale mam wokol siebie kilka zaufanych osob (nie lubie okreslenia "przyjaciel"): jeden w moim wieku, ale swoim nastawieniem i charakterem bardzo podobny do mnie: introwertyk (choc jeszcze nie wie, ze jest introwertykiem - nie zna tego okreslenia), stroniacy od ludzi, takze majacy kilku znajomych pasjonatow introwertykow. Tak jak ja nigdy nie mial dziewczyny - takich osob jest wiecej niz sie to niektorym wydaje. Znamy sie od pierwszej klasy podstawowki i od pierwszego dnia trzymalismy sie i trzymamy razem, nie nazywajac tego "przyjaznia" - pojecie nadmuchane i w obecnych czasach juz malo warte, gdyz znacznie naduzywane i przez to zdewaluowane.
Dwoch pozostalych jest w wieku... 78 i... 95 lat. Obydwoje to byli nauczyciele akademiccy. Uwielbiam z nimi rozmawiac i sluchac ich godzinnych monologow-wykladow na przerozne tematy. Ten 95-letni choc juz w tym, jakze pieknym, wieku, jest w pelni sprawny intelektualnie i fizycznie tez trzymie sie nienajgorzej (jeszcze sam robi zakupy), prawdziwy ewenement; choc sam w zyciu mial zone i ma dwoje dzieci ostrzega mnie przed byciem w zwiazku. Do kobiet ma podejscie iscie schopenhauerowskie*, choc nimi nie gardzi (jak to czynia mizogini); po prostu dla niego kobieta - pod wzgledem intelektualnym nie jest w stanie rownac sie z intelektem mezczyzn - naturalnie nie wszystkich, chodzi glownie o elite i te jednostki, ktore popychaja swiat i cywilizacje do przodu, czyli w ponad 95% (jesli nie wiecej) mezczyzni. Bycie z kobieta, wg. niego, ogranicza intektualnie mezczyzne - oczywiscie podkresla, ze wielu ludzi tego nie pojmuje i nie pojmie, sa zbyt slabi i zbyt ulegli wobec swoich popedow. "Seks" natomiast okresla jako "rozrywke" prostego ludu. Jak mowi, prawdziwa radosc i satysfakcje powinno sie czerpac przede wszystkim z wartosci intelektualnych.
Trudno mi sie z nim nie zgodzic... Choc szkoda, ze nie myslal tak juz 70 lat temu...
Ogolnie rzecz podsumowujac: nigdy nie mialem zbyt dobrego kontaktu z rowiesnikami, natomiast zawsze swietnie dogadywalem (i dogadywuje) sie z osobami znacznie od siebie starszymi. Ale jak widzisz z tym "towarzystwem" szanse na znalezienie "partnerki" sa - ze tak to ujme - srednio mozliwe, a i nie mam zamiaru "znajdowac" sobie na sile tzw. "przyjaciol", ani tym bardziej szukac - wbrew wszystkiemu - "wybranki serca".
*
http://demotywatory.pl/4305587/Z-wielki ... ozoficznym
rad19dym pisze:
Czyli w twoim rozumowaniu większość ludzkości to idioci. Bo robią coś "po swojemu", co nie zawsze się im udaje?
A nie? Masz racje "ludzie maja prawo byc glupimi", ze tak zacytuje pewnego gdanskiego filozofa.
Juz chyba sam fakt istnienia tego forum o tym swiadczy, gdybym bowiem byli tacy madrzy to zrozumieliby na czym polega, chocby taka, "introwersja" i kim sa "introwertycy", tymczasem nie rozumieja, ani nawet NIE CHCA zrozumiec (przynajmniej wiekszosc), o czym mialem okazje sie przekonac czytajac w ostatnich dniach inne watki tegoz forum.
Juz nawet nie chodzi o to, ze jednym sie udaje innym nie, w koncu jakiestam bledy popelnia KAZDY.
Errare humanum est. Chodzi o to, ze wiekszosc popelnia bledy razace, do ktorych przy ODROBINIE refleksji dojsc by nie musialo.
Sami sie skazuja na marny los. Juz chocby jeden przyklad, z bezmyslnym zadluzaniem sie i zyciem ponad stan, czesto na pokaz, a potem tragedie, bo nie ma z czego splacac, jak sie stracilo prace lub zmienily sie kursy walut. To juz nawet nie sa zwykle bledy to zwykly DEBILIZM, ktory niestety nie nalezy do wyjatkow, wrecz przeciwnie jest nader powszechny. Debilizm wynikajacy z faktu, ze nie potrafia zrozumiec jedej zasady: nie mam pieniedzy, nie kupuje, no ale... zastaw sie a postaw sie.
To oczywiscie jeden malutki przyklad. Inne nawet nie chce mi sie wymieniac.
lukasamd pisze:To, że ktoś wybiera się do centrum handlowego, albo nawet idzie przez miasto i słuchać muzyki ze srajfona, bo nie stać go już na słuchawki niekoniecznie oznacza, że to "cwiercinteligent"
Troche to dziwne, ze stac go sa srajfona, a na sluchawki juz nie. Powiedzialbym, ze raczej na odwrot, choc mysle, ze to u nich nie problem. Problem polega na tym, ze oni przez to chca sie popisac, zwrocic na siebie uwage i pokazac jacy sa "cool".
Nie chodzi takze o samo chodzenie do galerii handlowych, chyba wszyscy co jakis czas sa zmuszeni, by cos kupic, a tym samym isc w tamte "ludne" miejsca. Chodzi o to, ze dla wiekszosci to jedyna rozrywka, oni robia z tego cnote, wartosc sama w sobie.
By zmienic nastawienie do ludzi, a przynajmniej do mas... musialbym chyba zaczac sam siebie oszukiwac i udawac, ze nie widze jak jest. Cenie jednostki, niektore nawet bardzo i te znane od lat, i te spotkane gdziestam po drodze, ale nie jestem w stanie miec jakiegos pozytywnego nastawienia wobec tlumu: wszedobylskiego, glosnego i bezrefleksyjnego, ktorym mozna kierowac jak stadem baranow.
Zamiast pisać post pod postem, dodaj treść do pierwszego, poprzez użycie funkcji edytowania

- highwind