Re: Introwertyk się dziwi...
: 31 gru 2013, 0:20
Miejsce spotkań ludzi takich jak Ty!
https://introwertyzm.pl/
O stary, znaczy wolisz takie sarenki, co to je można mieć w wieczór? Czy może jesteś tak lotnym towarem, że rok czasu na zdobycie serca kobiety to dla ciebie obelga?DamianEro pisze:Przez rok czasu mam zdobywać dziewczynę, która w międzyczasie może znaleźć sobie kogoś? Wolne żarty...
..i wszystkie Faramuszki się załamały :<DamianEro pisze: Dla mnie jasne jest, że jeśli chłopak zagaduję dziewczynę to w jednym celu - by później coś z tego było. Nie po to by mieć nową koleżankę, bo i po co? .
Bang! Dobra ciągnij tę Jolkę do jaskini ^^DamianEro pisze: Wydaje mi się, że miesiąc lub dwa w zupełności powinny załatwić sprawę.
Oops, to idź "załatwiać sprawę" z inną dziewczyną? Jeżyku mój drogi, co tu się wyrabia ^^DamianEro pisze: Przez rok czasu mam zdobywać dziewczynę, która w międzyczasie może znaleźć sobie kogoś? Wolne żarty...
Czyli z tego wynika, że takim tekstem rzuca ktoś, dla kogo długie teksty są za trudne, wymagają "myślenia" i taka osoba woli pismo obrazkowe. A więc przedstawiciel grupy o słabym intelekcie, grupy co raz liczniejszej dzisiaj niestetyDamianEro pisze:@topór, załóżmy że masz artykuł na jakiś temat, który jest umieszczony na stronie internetowej. Autor leci na długość, bo na długości się zarabia ale... kto to czyta? Ktoś kto naprawdę musi bardzo lubić czytać na komputerze duże ilości tekstu. Wyrażenie, którego nie rozumiesz powstało dla większości, którzy nie przeczytają nawet połowy. Jaki jest sens umieszczania takiego wyrażenia? Myślę, że to pytanie można zapisać w księdze pt. "Odwieczne zagadki internetu". Takie jest moje rozumowanie.
Nie o to chodzi. Chodzi o to że autor zamiast napisać konkretnie i na temat rozpisuje się tylko po to by było dużo słów. Przy czytaniu czegoś takiego nie jest wymagane myślenie tylko gapienie się na świecący ekran strona za stroną i niepotrzebnego tracenia czasu.topór pisze:Czyli z tego wynika, że takim tekstem rzuca ktoś, dla kogo długie teksty są za trudne, wymagają "myślenia" i taka osoba woli pismo obrazkowe. A więc przedstawiciel grupy o słabym intelekcie, grupy co raz liczniejszej dzisiaj niestetyDamianEro pisze:@topór, załóżmy że masz artykuł na jakiś temat, który jest umieszczony na stronie internetowej. Autor leci na długość, bo na długości się zarabia ale... kto to czyta? Ktoś kto naprawdę musi bardzo lubić czytać na komputerze duże ilości tekstu. Wyrażenie, którego nie rozumiesz powstało dla większości, którzy nie przeczytają nawet połowy. Jaki jest sens umieszczania takiego wyrażenia? Myślę, że to pytanie można zapisać w księdze pt. "Odwieczne zagadki internetu". Takie jest moje rozumowanie.
Mnie to już nawet przestało dziwić... Myślę, że to działa na zasadzie My (super)-Oni (be).Pamiętam, ze w gimnazjum byłam obiektem jakichś drwin małej grupki dziewczyn. Nic im nie zrobiłam, po prostu stałam sobie z boku, słuchałam i gadałam z nielicznymi osobami. Coś im nie pasowało, że mało mówię i nie chodzę na imprezy. Pamiętam, ze nie znosiłam tej całej grupki irytujących dziewczyn aż raz wracając z jedną jakoś zaczęłyśmy rozmawiać i aż byłam zdziwiona, że jest całkiem sympatyczną osobą. Więc myślałam, że jak ona zrozumie, że jestem całkiem normalna tylko mam inny charakter to moze przestaną się mnie czepiać. Nic z tego. Następnego dnia jakby mnie nie znała i znów cała grupa dziewczyn zachowywała się jak zwykle. Grupa musi mieć swojego kozła ofiarnego bądź osobę, którą można obgadać. Musi mieć swojego przeciwnika. Wszystko tak działa: Prawica-Lewica, Wierzący-Ateiści itd.Nelia pisze: To co mnie dziwi w dzisiejszym świecie to hipokryzja ludzi.
Weźmy sobie grupkę osób, która wyśmiewa jakąś jednostkę, podchodzi do niej szyderczo, olewa w normalnych stosunkach. Ale gdy zajdzie jakaś potrzeba, gdy owa jednostka okaże się przydatna, to nie mają najmniejszych wyrzutów sumienia, by ją wykorzystać. Dziwi mnie dwulicowość i brak najmniejszego wstydu w takiej sytuacji.
Nienawidzę ludzkości.twarda intro pisze:Mnie to już nawet przestało dziwić... Myślę, że to działa na zasadzie My (super)-Oni (be).Pamiętam, ze w gimnazjum byłam obiektem jakichś drwin małej grupki dziewczyn. Nic im nie zrobiłam, po prostu stałam sobie z boku, słuchałam i gadałam z nielicznymi osobami. Coś im nie pasowało, że mało mówię i nie chodzę na imprezy. Pamiętam, ze nie znosiłam tej całej grupki irytujących dziewczyn aż raz wracając z jedną jakoś zaczęłyśmy rozmawiać i aż byłam zdziwiona, że jest całkiem sympatyczną osobą. Więc myślałam, że jak ona zrozumie, że jestem całkiem normalna tylko mam inny charakter to moze przestaną się mnie czepiać. Nic z tego. Następnego dnia jakby mnie nie znała i znów cała grupa dziewczyn zachowywała się jak zwykle. Grupa musi mieć swojego kozła ofiarnego bądź osobę, którą można obgadać. Musi mieć swojego przeciwnika. Wszystko tak działa: Prawica-Lewica, Wierzący-Ateiści itd.Nelia pisze: To co mnie dziwi w dzisiejszym świecie to hipokryzja ludzi.
Weźmy sobie grupkę osób, która wyśmiewa jakąś jednostkę, podchodzi do niej szyderczo, olewa w normalnych stosunkach. Ale gdy zajdzie jakaś potrzeba, gdy owa jednostka okaże się przydatna, to nie mają najmniejszych wyrzutów sumienia, by ją wykorzystać. Dziwi mnie dwulicowość i brak najmniejszego wstydu w takiej sytuacji.
Grupa nigdy tak naprawdę nie chce zrozumieć kogoś o innych pogladach, kogoś kto inaczej się zachowuje. Potrzebuje wspólnego wroga by grupa mogła się jednoczyć i solidaryzować. Oczywiście grupa uważa tą inną osobę (grupę osób) za coś w rodzaju podczłowieka i nie ma wyrzutów by tego kogoś wykorzystać, bo jest "inny" albo "dziwny".
:lol: Trafiłeś w sedno- jak sądzę. Ja się wręcz zdziwiłam, jak kilka osób wysłało mi życzenia urodzinowe. Ale może to dlatego, że mam kiepską pamięć do dat i właściwie u mnie pamięć o czyichś urodzinach/ imieninach jest wyjątkiem. Swoich zresztą nie obchodzę.topór pisze:Wychodzi na to, że tę koleżankę większość ma tak naprawdę w dupie.