Ja tam żadnego faceta nie przyuważyłam na pierwszy rzut oka.
Wyobraziłam se właśnie jak dziewczynę z tą obrożą na szyi gryzie w ową szyję komar... instynktowne łups z otwartej dłoni i czas na przejażdżkę do chirurga
Anyway, poczułam się cholernie staro patrząc na te zdjęcia - dotarło do mnie że nigdy nie przechodziłam etapu zbuntowanej nastolatki w alternatywnych ciuchach. Brakło inklinacji po temu, forsy, środowiska.
But I digress. Ja dla odmiany wyznaję zasadę, że ciuch ma przede wszystkim być praktyczny, i wykazywać dobry stosunek cena/jakość. Ma służyć na lata, więc nie powinien byc jakoś szczególnie modny - bo zaraz trzeba by kupować nowy, wszak moda zmienną jest. Można to słusznie uznać za przejaw poglądów staroświecko - zaściankowych

Nie traktuję ubioru jako metody by coś komuś przekazać - zakładam, że nikt nie jest owym przekazem szczególnie zainteresowany.
Co mnie sie podoba? O żesz, jak się tak zastanawiam, to przychodzą mi do głowy same style ubioru które mi się nie podobają:P No więc, drogą eliminacji podoba mi sie prostota. Nieudziwniony niczym styl, minimalnie reagujący na zachcianki mody. Ubrania które wyglądają na ubrania, a nie strzępki czegoś co pies obgryzał na brzegach długo i szczęśliwie. Podobają mi się dobrze dobrane, niegryzące się ze sobą kolory.
U kobiet lekki makijaż, paznokcie a nie pazury, kolor włosów dobrany do cery (znaczy, jak kobita ma jasna cerę, to po kiego farbować się na czarno?), nie prostowane sztucznie (tego też nie łapię za cholerę. Proste se kręcą, kręcone prostują

). Jeśli już obcisłe ciuchy to nie na tłustej kobicie. Biżuterii brak albo mało, i niekrzykliwa. Jak rajstopy, to nie z oczkami jak siatka ogrodzeniowa, tylko zwyczajnymi. Jesli buty na obcasach, to niedużych - na cholerę za 20 lat nabijać kabzę ortopedzie. Jeśli chodzi o elementy stroju - wsjo rawno:bluzki, koszule, spódnica, spodnie, sukienki - jeśli będą do siebie pasować i nie będą krzykliwe. No, i na litość, nie legginsy. Just, no. Róż, seledyn, biel i kanarkowa żółć we wszelkiej postaci mnie drażnią:P
U mężczyzn: żadnej biżuterii, żadnego, u czorta, makijażu. Żadnego żelu, lakieru, brylantyny, czy cholera jedna wie czego we włosach. Włosy jeśli długie, to miło by było żeby nosiły ślady mycia i czesania

Ale lepiej ścięte. Zarost? czemu nie, ale nie trzy smętne kępki sierści hołubione w nadziei że będzie z nich broda. Nie chce rosnąć, niech nie rośnie, zgolić. Buty chociaz trochę pasujące do ubrania. Skarpetki - jakiekolwiek, byle nie biała frota. Poza tym: spodnie, tshirt, koszula, ew. kurtka/marynarka , ale nieobcisłe!- w kolorach które nie chcą się nawzajem zagryźć, najlepiej ciemnych. Pastelowe koszule? no, niech tam, ale blady facet w seledynowej koszuli wygląda jak trzy ćwierci do śmierci. A, jeszcze jedna rzecz która mnie wpienia, to koszulki polo. paskudztwo, bez względu na kolor, IMHO:P Nieszczególnie podobają mi sie też garnitury i krawaty. Generalnie, nie lubię jak facet przypomina lalusia ze smerfów, z grzebieniem w kieszeni.
Nie chce mi się póki co szukać odpowiednich zdjęć - modele są siłą rzeczy dość lalusiowaci, modelki umalowane jak chałupa na wiosnę, trzeba by szukać zdjęć niepozowanych
