ponuraczek pisze: wczoraj, 13:40
Jest to pytanie do osób wierzących w chrześcijańskiego Boga. Zaznaczam, bo nie chcę teraz spierać się czy jest czy nie jest, a chciałbym poruszyć pewna kwestię.
Czy widzicie Boga jako mężczyznę? Czy nie brakuje wam kobiecości w tym co jest głoszone i mówione? W końcu jesteśmy stworzeni na Jego obraz, kobieta i mężczyzna.
Ostatnio czytałam ciekawą wypowiedź, że często ludzie "dodają" cechy boskie Maryi właśnie żeby mieć ten kobiecy pierwiastek w swojej wierze. Uświadomiłam sobie też, że dużo bliżej mi do Boga-Matki niż do Boga-Ojca. Brakuje mi kobiecości w kościele, przy czym nie dziwię się temu braku skoro jest to instytucja tworzona przez mężczyzn. Zastanawiam się też czy dogmaty i nauczanie w niektórych kwestiach nie wyglądało by inaczej, gdyby kobiety współtworzyły je.
Bóg jako Ojciec/mężczyzna reprezentuje rozum, który jest antagonistą namiętności/emocjonalności, którą reprezentują kobiety.
Za cnoty w religii uważa się rozumność, za antycnotę - namiętność, gdyż jest ona postrzegana jako wypadkowa grzechu pierworodnego. Jednak grzech pierworodny potrafi również i rozum wyprowadzić na manowce.
Dobry przykład to np. podejście do moralności:
większość kobiet które znam ma tendencje do relatywizmu moralnego, tzn. kwestionowaniu ogólno pojętej moralności i dobra, na rzecz zostawiania kwestii moralnych samemu sobie, podczas gdy męską cechą jest moralny absolutyzm - uważanie uniwersalnych cnót i prawd za ostateczną prawdę objawioną. Podczas gdy relatywizm moralny nie wymaga od nikogo żadnych poświęceń, i pozwala na pełne rozluźnienie jarzma samokontroli, tak idąc w kierunku absolutyzmu trzeba kontrolować samego siebie i często postępować wbrew naturze (która jest nota bene skażona grzechem pierworodnym) aby móc zbliżyć się do Boga i zbawienia.
Stąd Bóg reprezentowany przez Ojca jest globalnie rzecz ujmując - najbardziej cywilizacjogennym czynnikiem, gdyż samokontrola, ciężka praca (nie zapierdziel dla zapierdzielu, tylko mądra i produktywna praca) i uniwersalne zasady życia społecznego stworzyła globalny fenomen, czy to w postaci Chrześcijaństwa, czy Islamu lub Judaizmu.
Z kolei Bóg jako kobieta jest fatalnym pomysłem - wybacza w nadmiarze, potrafi być nadopiekuńcza oraz wyjątkowo brutalna, gdyż jedną z przywar kobiecości jest empatia - która potrafi być dobrym narzędziem w np. obronie potomstwa bądź rodziny, natomiast w skali ogólnospołecznej, jeśli empatia zobaczy jedną grupę, która jest poszkodowana, to jej uczucia mogą nakierować ją na zbrodnie przeciwko tej grupie, która tą ową poszkodowaną grupę skrzywdziła.
Odnosząc się do dogmatów kościoła, to nieprawda, że kobiety nie miały w niej udziału. Tradycja uwzględnia liczne święte, które miały istotny wpływ na teologię (m.in św. Teresa z Avili), lub też cechujące się wybitną "męskością" (Joanna d'Arc), jednak zdecydowana większość to "empatki" i mistyczki, które zasłynęły m.in prowadzeniem działalności charytatywnej, czy też objawieniami.