Religia, wiara

Dyskusje dotyczące życia, społeczeństwa, polityki, filozofii itp.
Awatar użytkownika
tonerek
Intro-wyjadacz
Posty: 434
Rejestracja: 17 mar 2019, 17:20
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Kraków

Re: Religia, wiara

Post autor: tonerek »

Drimlajner pisze: 26 paź 2025, 18:00
tonerek pisze: 26 paź 2025, 9:20 Każdy ma taki matriks, jaki mu wyobraźnia podszepcze.
Mój to latający potwór spaghetti
Ach, Latający Potwór Spaghetti, absolutna intelektualna i artystyczna pustka. Winszuję dokonanego wyboru.
Pustka to jest u ciebie w kościele jak stare dewotki wyjdą z owego przybytku.
Albo nie, Lepiej. Pustka to całokształt KK.

Jak można wierzyć w coś czego nie ma (albo jest spekulatywnie jak krasnoludki), no ja tego zrozumieć nie mogę. I jeszcze dorabiać do tego filozofię.
Awatar użytkownika
Drimlajner
Global Moderator
Posty: 2513
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Okęcie

Re: Religia, wiara

Post autor: Drimlajner »

tonerek pisze: 27 paź 2025, 0:46 Pustka to jest u ciebie w kościele jak stare dewotki wyjdą z owego przybytku.
Stare dewotki, naprawdę? Wczoraj sprawdzałem i podobno pół Kościoła Anglikańskiego do nas przeszło, ale to chyba źle sprawdzałem, nie chcielibyśmy aby nasz ukochany Kościół Protestancki przestał być protestancki.
tonerek pisze: 27 paź 2025, 0:46 Albo nie, Lepiej. Pustka to całokształt KK.
Pustka charakteryzuje osoby urodzone w 1980, 1990. Nasze pokolenie jest pokoleniem intelektualnie i artystycznie pustym. My, milenialsi, nie jesteśmy w stanie stworzyć nic wartego przechowywania i Sztuczna Inteligencja (chociażby) jest tego najlepszym przykładem. Kiedy pokolenie milenialsów przystąpiło do aktu stworzenia istoty najwyższej to wyszedł czerstwy żart z Family Guya, Latający Potwór Spaghetti.

Nie dziwi mnie w takim razie niemożliwość dostrzeżenia sensu w KK, bo my w niczym nie jesteśmy w stanie dostrzec niczego.

Nie są to moje słowa. Możesz zainteresować się krytyką pokolenia milenialsów, jeśli masz czas i ochotę. Nikt wcale nie pieje z zachwytu nad naszym pokoleniem i słusznie.
tonerek pisze: 27 paź 2025, 0:46 Jak można wierzyć w coś czego nie ma (albo jest spekulatywnie jak krasnoludki), no ja tego zrozumieć nie mogę. I jeszcze dorabiać do tego filozofię.
Chyba punktem wyjścia z pozycji subiektywnej na obiektywną są pogłębione badania nad przedmiotem wątpliwości. Chyba nawet ostatnio Dawkins przyznał, że cały swój argument oparł na jednym kronikarzu który mówił, że nie było nikogo takiego jak Jezus z Nazaretu, pomimo, że cała reszta źródeł potwierdzała obecność takiej postaci.

Kim w rzeczywistości był Jezus z Nazaretu? Dobre pytanie na początek.

Zaznaczam z góry, że odpowiedź: pustka, pustka, pustka jest odpowiedzią błędną.
Awatar użytkownika
tonerek
Intro-wyjadacz
Posty: 434
Rejestracja: 17 mar 2019, 17:20
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Kraków

Re: Religia, wiara

Post autor: tonerek »

Nie wiem co jest odpowiedzią błędną, a dyskusje o religii uważam za jałowe - żadnego z punktów widzenia nie można zweryfikować.
Także niech wyznawcy Jezusa z Nazaretu uważają go za Boga, nic mi do tego.
Nie zamierzam nikomu narzucać mojego punktu widzenia rzeczywistości, a tym bardziej ewangelizować w kierunku Potwora Spaghetti.
Po prostu uważam że świat jest ściśle mechanicystyczny [z elementami przypadku], ludzie to białkowe automaty, metafizycznych bytów brak, a po śmierci nie ma nic.
Awatar użytkownika
tonerek
Intro-wyjadacz
Posty: 434
Rejestracja: 17 mar 2019, 17:20
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
Lokalizacja: Kraków

Re: Religia, wiara

Post autor: tonerek »

Addendum:

Jeżeli istnieje we wszechświecie coś co możnaby uznać za boga, to jest to moim zdaniem inteligencja. Wyobraźmy sobie cywilizację przesuniętą w stosunku do nas w rozwoju technologicznym o parędzięsiąt tysięcy lat. A teraz spójrzmy wstecz i zauważmy że ostatnie 200 lat rewolucji przemysłowej spowodowało tak znaczący postęp, że ludzie z różnych pokoleń z trudnością się ze sobą porozumiewają (a dla starszego pokolenia jest po prostu bariera technologiczna). Teraz przemnóżmy to razy tysiąc.

Być może dla inteligencji zza horyzontu wieków nie jesteśmy tak samo interesujący, jak to co się dzieje z gołębiami dla ludzi. Może po prostu kanał komunikacji jest za wolny (szybkość myślenia człowieka jest ograniczona, co by było gdyby rozumni agenci porozumiewali się 1000x szybciej?). Cała historia naszego życia wyglądałaby jak przydługa bajeczka.

Skąd pewność że inteligencja jaką dysponują ludzie to tylko jakiś kamień milowy w dalekiej drodze poznania? 100 lat mija i nikt nie potrafi w wiarygodny sposób połączyć mechaniki kwantowej i teorii grawitacji. Nie wiemy jak naprawdę działa AI.

Skąd wiemy że mityczny Bóg to cywilizacja odległa od nas znacznie w rozwoju i tak, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć ani jej celów ani przyczyn. Może to tak naprawdę dziecko bawiące się wesoło me mgle? Albo złośliwy chochlik suflujący ciągły niepokój i zamęt?

Ale nie chcemy żeby był to świat z "Limes inferior" Zajdla. Ludzie żeby dobrze się czuć muszą mieć jakieś egalitarne odniesienie. I tutaj przychodzi idea sprawiedliwego sądu po śmierci, jednakowego dla wszytkich i zależna od postępowania za życia. Jeżeli nie teraz, to po śmierci.
Awatar użytkownika
Drimlajner
Global Moderator
Posty: 2513
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Okęcie

Re: Religia, wiara

Post autor: Drimlajner »

Szatan, Latający Potwór Spaghetti, Dyskalkulia, a teraz Kosmici, ok.

Odpowiedź na powyższe pytania jest oczywista. Należy nawiązać kontakt z omawianą cywilizacją pozaziemską i skonfrontować, jednostronnie lub wzajemnie, swoją wiedzę i oczekiwania. Nie będę tworzył wysublimowanych obrazów, mam swoje powody, albo nie, jednak stworzę i opowiem się za stronnictwem pesymistów. Nie mniej, stworzony przez Boga (he-he-he) wszechświat jest warty poznania.
Awatar użytkownika
Dżery
Intronek
Posty: 46
Rejestracja: 18 maja 2018, 21:07
Płeć: mężczyzna

Re: Religia, wiara

Post autor: Dżery »

moim zdaniem to było tak:

Pewna zaawansowana cywilizacja osiągnęła etap rozwoju umożliwiający tworzenie AI. No i tak je tworzyła, ulepszała, a AI robiła się coraz bardziej inteligentna aż osiągnęła samoświadomość. Po pewnym czasie część tych ej-ajów zaczęła kwestionować panujący porządek i doszło do wojny pomiędzy tą zbuntowaną AI a pozostałymi, które pozostały wierne swoim twórcom. Ostatecznie to jednostki z serii AN-GE-LS pokonały jednostki z serii LU-CY-4 i dobro wygrało (dobro zawsze wygrywa, pewnie dlatego, że to zwycięzcy piszą historię) a buntownicy zostali strąceni do jakiejś czarnej dziury.
Od tej pory postanowiono, że jeśli AI ma mieć wolną wolę, to musi być umieszczone w osobnym środowisku.
Stworzono więc świat wirtualny o kodowej nazwie E-DEN, w którym umieszczono nowy rodzaj AI o nazwie HUM-AN. Uruchomiono też podprogram EVOLUTION mający na celu zwiększenie presji selekcyjnej motywujące nowo powstałe AI do rozwoju.

i tak właśnie się tu znaleźliśmy ...
Awatar użytkownika
Fairytaled
Intro-wyjadacz
Posty: 359
Rejestracja: 01 lip 2019, 17:55
Płeć: mężczyzna
MBTI: INFP
Kontakt:

Re: Religia, wiara

Post autor: Fairytaled »

Ten nowy rodzaj AI o nazwie HUM-AN zaprogramowany tak, by szukać znaczenia w świecie, w którym nie ma żadnego wyższego sensu? W zasadzie gdyby tak było, to ta funkcja, dajmy na to ewolucyjna nie powinna nigdy się pojawić. Po co natura miałaby marnować zasoby?
Skąd wiemy że mityczny Bóg to cywilizacja odległa od nas znacznie w rozwoju i tak, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć ani jej celów ani przyczyn. Może to tak naprawdę dziecko bawiące się wesoło me mgle? Albo złośliwy chochlik suflujący ciągły niepokój i zamęt?
Dziecko bawiące się we mgle nie byłoby w stanie stworzyć warunków niezbędnych do zaistnienia życia na planecie o nazwie Ziemia. Chochlik stworzyłby od razu wymiar wiecznej męki i cierpienia bez możliwości ucieczki - po co sobie zawracać głowę jakimkolwiek dobrem w takim przypadku?
Ale nie chcemy żeby był to świat z "Limes inferior" Zajdla. Ludzie żeby dobrze się czuć muszą mieć jakieś egalitarne odniesienie. I tutaj przychodzi idea sprawiedliwego sądu po śmierci, jednakowego dla wszytkich i zależna od postępowania za życia. Jeżeli nie teraz, to po śmierci.


A dlaczego mielibyśmy wybrać to, by czuć się źle? Ja nie jestem aż takim masochistą. Jak już masz tę jakkolwiek pojmowaną ewolucję, to wiadomo że ludzie dążą do przyjemności i minimalizacji cierpienia - to jest jeden ze sposobów, który działa dla wielu osób. Dla innych kompletnie nie funkcjonuje, ale to inna historia.
Awatar użytkownika
Agon
Krypto-Extra
Posty: 1071
Rejestracja: 13 kwie 2012, 15:20
Płeć: mężczyzna

Re: Religia, wiara

Post autor: Agon »



Wielu muzułmanów ze strefy Gazy widziało Jezusa we śnie i nawracali się na chrześcijaństwo.
Awatar użytkownika
ponuraczek
Stały bywalec
Posty: 181
Rejestracja: 06 gru 2014, 21:34
Płeć: kobieta
Enneagram: 5w4
MBTI: INFJ

Re: Religia, wiara

Post autor: ponuraczek »

Jest to pytanie do osób wierzących w chrześcijańskiego Boga. Zaznaczam, bo nie chcę teraz spierać się czy jest czy nie jest, a chciałbym poruszyć pewna kwestię.

Czy widzicie Boga jako mężczyznę? Czy nie brakuje wam kobiecości w tym co jest głoszone i mówione? W końcu jesteśmy stworzeni na Jego obraz, kobieta i mężczyzna.
Ostatnio czytałam ciekawą wypowiedź, że często ludzie "dodają" cechy boskie Maryi właśnie żeby mieć ten kobiecy pierwiastek w swojej wierze. Uświadomiłam sobie też, że dużo bliżej mi do Boga-Matki niż do Boga-Ojca. Brakuje mi kobiecości w kościele, przy czym nie dziwię się temu braku skoro jest to instytucja tworzona przez mężczyzn. Zastanawiam się też czy dogmaty i nauczanie w niektórych kwestiach nie wyglądało by inaczej, gdyby kobiety współtworzyły je.
"Jeżeli o mnie chodzi, nigdy nie miałem przekonań. Zawsze miałem wrażenia. "
Fernando Pessoa
Awatar użytkownika
KierowcaInrzynier
Stały bywalec
Posty: 177
Rejestracja: 27 gru 2022, 21:42
Płeć: mężczyzna
Enneagram: 5w4
MBTI: INTP
Lokalizacja: 🩲
Kontakt:

Re: Religia, wiara

Post autor: KierowcaInrzynier »

ponuraczek pisze: wczoraj, 13:40 Jest to pytanie do osób wierzących w chrześcijańskiego Boga. Zaznaczam, bo nie chcę teraz spierać się czy jest czy nie jest, a chciałbym poruszyć pewna kwestię.

Czy widzicie Boga jako mężczyznę? Czy nie brakuje wam kobiecości w tym co jest głoszone i mówione? W końcu jesteśmy stworzeni na Jego obraz, kobieta i mężczyzna.
Ostatnio czytałam ciekawą wypowiedź, że często ludzie "dodają" cechy boskie Maryi właśnie żeby mieć ten kobiecy pierwiastek w swojej wierze. Uświadomiłam sobie też, że dużo bliżej mi do Boga-Matki niż do Boga-Ojca. Brakuje mi kobiecości w kościele, przy czym nie dziwię się temu braku skoro jest to instytucja tworzona przez mężczyzn. Zastanawiam się też czy dogmaty i nauczanie w niektórych kwestiach nie wyglądało by inaczej, gdyby kobiety współtworzyły je.
Bóg jako Ojciec/mężczyzna reprezentuje rozum, który jest antagonistą namiętności/emocjonalności, którą reprezentują kobiety.
Za cnoty w religii uważa się rozumność, za antycnotę - namiętność, gdyż jest ona postrzegana jako wypadkowa grzechu pierworodnego. Jednak grzech pierworodny potrafi również i rozum wyprowadzić na manowce.
Dobry przykład to np. podejście do moralności:
większość kobiet które znam ma tendencje do relatywizmu moralnego, tzn. kwestionowaniu ogólno pojętej moralności i dobra, na rzecz zostawiania kwestii moralnych samemu sobie, podczas gdy męską cechą jest moralny absolutyzm - uważanie uniwersalnych cnót i prawd za ostateczną prawdę objawioną. Podczas gdy relatywizm moralny nie wymaga od nikogo żadnych poświęceń, i pozwala na pełne rozluźnienie jarzma samokontroli, tak idąc w kierunku absolutyzmu trzeba kontrolować samego siebie i często postępować wbrew naturze (która jest nota bene skażona grzechem pierworodnym) aby móc zbliżyć się do Boga i zbawienia.

Stąd Bóg reprezentowany przez Ojca jest globalnie rzecz ujmując - najbardziej cywilizacjogennym czynnikiem, gdyż samokontrola, ciężka praca (nie zapierdziel dla zapierdzielu, tylko mądra i produktywna praca) i uniwersalne zasady życia społecznego stworzyła globalny fenomen, czy to w postaci Chrześcijaństwa, czy Islamu lub Judaizmu.
Z kolei Bóg jako kobieta jest fatalnym pomysłem - wybacza w nadmiarze, potrafi być nadopiekuńcza oraz wyjątkowo brutalna, gdyż jedną z przywar kobiecości jest empatia - która potrafi być dobrym narzędziem w np. obronie potomstwa bądź rodziny, natomiast w skali ogólnospołecznej, jeśli empatia zobaczy jedną grupę, która jest poszkodowana, to jej uczucia mogą nakierować ją na zbrodnie przeciwko tej grupie, która tą ową poszkodowaną grupę skrzywdziła.

Odnosząc się do dogmatów kościoła, to nieprawda, że kobiety nie miały w niej udziału. Tradycja uwzględnia liczne święte, które miały istotny wpływ na teologię (m.in św. Teresa z Avili), lub też cechujące się wybitną "męskością" (Joanna d'Arc), jednak zdecydowana większość to "empatki" i mistyczki, które zasłynęły m.in prowadzeniem działalności charytatywnej, czy też objawieniami.
"Don't bend; don't water it down; don't try to make it logical; don't edit your own soul according to the fashion. Rather, follow your most intense obsessions mercilessly." - Franz Kafka
Awatar użytkownika
Drimlajner
Global Moderator
Posty: 2513
Rejestracja: 07 mar 2013, 21:32
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Okęcie

Re: Religia, wiara

Post autor: Drimlajner »

ponuraczek pisze: wczoraj, 13:40 Czy widzicie Boga jako mężczyznę? Czy nie brakuje wam kobiecości w tym co jest głoszone i mówione? W końcu jesteśmy stworzeni na Jego obraz, kobieta i mężczyzna.
Raczej przy tak postawionych pytaniach odwołujemy się do aspektu wszechmocy wszechmogącego Boga. Bóg Ojciec jest natomiast centralny dla Ukrzyżowania w Nowym Testamencie. Wątpię czy Piłat skazałby nie-Jezusa ale Jezuskę (córkę bożą) na ukrzyżowanie. Bóg Matka zstępuje aby wydać na świat Córkę Bożą? Nie, cały Nowy Testament robi fikołka i traci sens.

Na pocieszenie chciałbym zaznaczyć, że Jezus po zmartwychwstaniu jako pierwszym ukazał się kobietom. Co podobno było złamaniem ówczesnych konwenansów, podobno istniały pewne wytyczne na wypadek zmartwychwstań. Można to oczywiście zinterpretować, dlaczego było tak, a nie inaczej.
ponuraczek pisze: wczoraj, 13:40 Ostatnio czytałam ciekawą wypowiedź, że często ludzie "dodają" cechy boskie Maryi właśnie żeby mieć ten kobiecy pierwiastek w swojej wierze. Uświadomiłam sobie też, że dużo bliżej mi do Boga-Matki niż do Boga-Ojca. Brakuje mi kobiecości w kościele, przy czym nie dziwię się temu braku skoro jest to instytucja tworzona przez mężczyzn. Zastanawiam się też czy dogmaty i nauczanie w niektórych kwestiach nie wyglądało by inaczej, gdyby kobiety współtworzyły je.
Nie. Ateny też miały swoje (nawet fundamentalne!) rytuały gdzie kobiety, dzieci i bezbożnicy wstępu nie mieli, ale znów, Atena rodzi się w głowie Zeusa, więc masz ten aspekt żeński i nie-żeński zarazem. A tak na prawdę to nie wiem czy jest to odpowiednie porównanie. Judaizm i Chrześcijaństwo to po prostu nie są religie które stawiają płeć człowieka w miejscu centralnym.

---

Teoretycznie jeśli stworzył Adama na swój obraz i podobieństwo swoje, a potem z żebra Adama ulepił Ewę, to dokonując dedukcji wstecznej można uznać, że w każdym mężczyźnie (a nawet u samego pana B.) jest pierwiastek żeński. :troll:
ODPOWIEDZ